Temida

i

Autor: pixabay.com Temida

Księgowa okradała sędziów. Ruszył proces Joanny P.

2022-07-06 13:20

Przed Sądek Okręgowym w Słupsku, ruszył proces Jolanty P., byłej zastępcy głównej księgowej w Sądzie Okręgowym w Koszalinie, która ukradła z sądowej kasy zapomogowo-pożyczkowej ponad 577 tys. zł. Proceder trwał niemal 15 lat przy współudziale dwóch emerytowanych pracownic sądu z zarządu kasy. Główna oskarżona nie stawiła się w sądzie i nic nie wskazuje na to, że się w nim pojawi.

Jolanta P. była zastępca głównej księgowej Sądu Okręgowego w Koszalinie. W sądzie pracowała w sumie ponad 20 lat. Została zwolniona dyscyplinarnie w połowie sierpnia 2018 roku po kontroli przeprowadzonej przez prezesa i dyrektor koszalińskiego sądu. Z kontroli wynikało, że z kasy zapomogo-pożyczkowej zniknęło co najmniej 285 tys. zł. Śledztwo w tej sprawie przeprowadziła Prokuratura Okręgowa w Koszalinie. Ustalono, że obrotna księgowa wyciągnęła z sądowej kasy od 4 listopada 2003 roku do 20 sierpnia 2018 roku w krótkich odstępach czasu i z góry powziętym zamiarem pieniądze w łącznej kwocie 577 tysięcy 747 złotych i 15 groszy. Pieniądze należały do sędziów i pozostałych pracowników sądu. Pokrzywdzonych zostało w sumie 100 osób, które były członkami kasy zapomogowo-pożyczkowej.

- Oskarżona właściwie co roku wypłacała dla siebie pieniądze z kasy, gdy przychodzili po nie inni, mówiła, że pieniędzy nie ma. Jolanta P. przyznała się do popełnienia zarzucanych czynów. Jej działania miały na celu uzyskanie pieniędzy na osobiste wydatki - mówi prokurator Ryszard Gąsiorowski z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

W listopadzie do Sądu Okręgowego w Słupsku, trafił akt oskarżenia w sprawie Joanny P. i dwóch innych pracownic koszalińskiego sądu, które miały jej pomagać. Od koleżanek główna oskarżona miała uzyskiwać czeki, przedstawiać im dokumentację, której te nie weryfikowały. W czasie sprawowania funkcji w zarządzie kasy obie przeszły na emeryturę. Nie powiadomiły o tym członków kasy. Nie odbyły się też nowe wybory, a proceder kradzieży trwał w najlepsze. 

- Pozostała oskarżone nie przyznają się do popełnienia zarzucanych im czynów. Tłumaczyły, że wydawało im się, że jako emerytki mogą być w zarządzie kasy zapomogowo-pożyczkowej. Nie miały świadomości, że ich kadencja mogła wygasnąć. Natomiast Jolancie P. zaufały. Informacje i dokumenty, które im przekazywała w sprawie stanu finansowego kasy, wydawały się wiarygodne - tłumaczy prokurator Ryszard Gąsiorowski.

W środę przed Sądem Okręgowym w Słupsku, rozpoczął się proces Joanny P. i jej koleżanek. Głównej oskarżonej nie było na sali. Bożena U i Władysława S. nie przyznały się do winy i złożyły wyjaśnienia. Adwokat reprezentująca Joannę P., poinformowała, że jej klientka nie stawi się przed sądem do końca procesu. Oskarżonym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE