Łatwogang przejechał rowerem całą Polskę: "Pokazujemy, że Polacy są najlepszymi ludźmi na całym świecie"

2026-05-25 9:13

- To jest zasługa nas wszystkich, ja nie wpłaciłem tych dwudziestu milionów - podkreślał Łatwogang, który od piątku, 22 maja bez przerwy jechał rowerem z Zakopanego do Gdańska. Dzięki relacji prowadzonej na żywo podczas całej trasy udało się zebrać ponad 20 milionów złotych dla trzech ciężko chorych chłopców.

Łatwogang dotarł do Gdańska po 53 godzinach jazdy. Wielki sukces charytatywnej akcji

Na Łatwoganga w Gdańsku czekały tłumy ludzi, race, fajerwerki i ogromne emocje. Po ponad 53 godzinach niemal ciągłej jazdy influencer zakończył swoją rowerową wyprawę z Zakopanego nad morze. Celem całej akcji była pomoc ciężko chorym dzieciom. Dzięki transmisji prowadzonej z trasy udało się zgromadzić ponad 20 milionów złotych.

Influencer ruszył z Zakopanego w piątek po godzinie 16. Wyprawa miała pomóc trzem chłopcom chorującym na dystrofię mięśniową Duchenne’a — Maksowi, Adasiowi i Wojtkowi. Do Gdańska dotarł w niedzielę, 24 maja po godzinie 21, pokonując w sumie prawie 670 kilometrów.

Na mecie Łatwogang zaznaczał, że ogromna kwota zebrana podczas akcji to efekt zaangażowania tysięcy ludzi oglądających transmisję i wpłacających pieniądze.

„- Każda osoba, która tu stoi zasługuje na takie samo uznanie, jak ja. Każda osoba, która wpłaciła pieniądze, która oglądała transmisję. Tych dwudziestu milionów ja nie wpłaciłem. Nie wpłaciła tego jedna osoba. Każdy z nas wpłacił 5, 10 zł i dzięki temu uratowaliśmy kilka żyć. Każdy z nas jest równy. Pokazujemy, że Polacy są najlepszymi ludźmi na całym świecie - mówił Łatwogang w Gdańsku."

Tłumy widzów powitały Piotra w Gdańsku po wyczerpującej wyprawie rowerowej

Do mety w Gdańsku Piotrek, znany w sieci jako Łatwogang, dojechał punktualnie o 21:14. Cała podróż trwała niemal 53 godziny i odbywała się praktycznie bez snu czy dłuższego odpoczynku. Na miejscu zebrały się tysiące osób, które przez ostatnie dni śledziły jego wyprawę na żywo w internecie. Transmisję oglądały dziesiątki tysięcy widzów.

„- Wspieramy całym sercem. Od rana transmisja była oglądana, pieniądze były wpłacane. Od razu wpadliśmy na pomysł, żeby przyjechać tutaj z Elbląga wspierać - mówił z rozmowie z Radiem Eska jeden z wspierających akcję."

„- Relację oglądaliśmy i stwierdziliśmy, że teraz też nie może nas tutaj zabraknąć. Była szybka decyzja, żeby przyjechać. Bez żadnego zastanawiania się. Wspieramy, szczególnie, że wiemy jak ciężka jest droga tych chorych dzieci - dodał kolejny."

Rodzina Maksa dziękuje za pomoc. Łatwogang sfinansował leczenie chorego ośmiolatka

Na finiszu czekali również rodzice Maksa, dla którego rozpoczęła się pierwsza zbiórka prowadzona podczas akcji.

„- Jeszcze teraz to do nas nie dociera. Jesteśmy troszeczkę zmęczeni. ale gdy w ogóle dowiedzieliśmy się, że Piotrek (Łatwogang - red.) chce pomóc Maksowi, nie liczyliśmy na aż tak wielki odzew - mówił tata Maksa."

„- Niedowierzanie. Po sukcesie pierwszej akcji dostaliśmy bardzo dużo maili. To, że udało to się akurat nam to naprawdę jest cud. Dziękujemy z całego serca, jesteśmy dozgonnie wdzięczni - dodała mama 8-latka."

Już w niedzielny poranek udało się zebrać pierwsze 12 milionów złotych potrzebnych na leczenie Maksa Trockiego, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD). Niedługo później ruszyły kolejne zbiórki dla następnych dzieci.

4-letni Adaś Orlik z Morzyczyna pod Szczecinem również zmaga się z DMD — ciężką chorobą genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni i odbierającą dzieciom sprawność.

Pomocy potrzebuje także 2-letni Wojtuś, który również walczy z dystrofią mięśniową Duchenne’a. Rodzina chłopca zbiera 15,4 miliona złotych na terapię genową w Stanach Zjednoczonych. Przez siedem miesięcy udało się zgromadzić jedynie 65 tysięcy złotych, dlatego liczy się każda chwila i każda wpłata.

ŻABKA PORCJA DOBREGO

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki