Łatwogang przejechał rowerem całą Polskę. Zebrał miliony na leczenie chorych dzieci [ZDJĘCIA]

2026-05-25 8:12

Tysiące kibiców, blask fajerwerków i ogromne emocje na finiszu w Trójmieście! W niedzielny wieczór Łatwogang sfinalizował swoją niesamowitą podróż na rowerze z Zakopanego do Gdańska. Znany twórca internetowy pokonał dystans blisko 670 kilometrów w szczytnym celu. Dzięki jego zaangażowaniu na konto chłopców zmagających się z dystrofią mięśniową Duchenne’a trafiło łącznie ponad 20 milionów złotych.

Łatwogang wjechał rowerem do Gdańska. Zakończył trasę trwającą 53 godziny

Łatwogang wystartował z Zakopanego w piątek po godzinie 16. Celem wyprawy było nie tylko dotarcie nad morze, ale przede wszystkim zebranie pieniędzy dla chorych dzieci w ramach inicjatywy Cancer Fighters. Do Gdańska dotarł w niedzielę, 24 maja po godzinie 21. W sumie spędził na rowerze ponad 53 godziny, pokonując niemal 670 kilometrów.

Na granicy Gdańska czekały na niego prawdziwe tłumy. Były fajerwerki, okrzyki wsparcia i ogromne wzruszenie. Sam influencer zdradził nam, że po powrocie do domu marzy tylko o jednym — żeby zjeść bigos albo kebaba.

Mieszkańcy Trójmiasta komentują wyczyn Łatwoganga

Wielkie emocje udzieliły się także internautom i osobom śledzącym transmisję z całej wyprawy.

- Wszystkie transmisje z Cancer Fighters u nas w domu na dwóch telewizorach leciały. Na telefonie oglądaliśmy, gdy wracaliśmy z zakupów. Bardzo wspieramy, cudowna inicjatywa, aż płakać mi się chce ze wzruszenia - mówi mieszkanka Trójmiasta.

- Chłopak jest tylko rok starszy ode mnie, a robi takie niesamowite rzeczy dla dzieciaków. Fajnie być częścią tej historii - zaznacza kolejna.

- Gratulacje dla wszystkich. To, co ten człowiek robi, to jest coś niesamowitego - przyznaje mieszkaniec Gdańska.

Zbiórka na dzieci z DMD przyniosła ponad 20 milionów złotych

W trakcie przejazdu udało się zebrać 12 milionów złotych dla chorego 8-letniego Maksa. Jednocześnie ruszyły kolejne zbiórki dla następnych dzieci potrzebujących kosztownego leczenia. Łączna kwota przekroczyła już 20 milionów złotych. Środki trafią do Maksa, Adasia i Wojtka — chłopców chorujących na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD), czyli ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni.

Najwięcej emocji było widać wśród rodzin chorych dzieci. 8-letni Maks potrzebuje bardzo drogiej terapii genowej, która może zatrzymać rozwój choroby. Rodzice chłopca nie ukrywali wzruszenia.

- Dał szansę Maksowi na nowe życie. Jesteśmy mega szczęśliwi. Plan jest taki, że chcemy żeby nasz syn jak najszybciej dostał lekarstwo i chcemy pracować, żeby było coraz lepiej. Jeszcze teraz to do nas nie dociera. Jesteśmy trochę zmęczeni, ale gdy w ogóle dowiedzieliśmy się, że Piotrek (Łatwogang - red.) chce pomóc Maksowi, nie liczyliśmy na aż tak wielki odzew. I przede wszystkim, że to tak szybko się stanie, bo w niecałe dwa dni zebrał 12 milionów złotych. To jest coś niewytłumaczalnego - mówił ojciec chorego Maksa.

Już w niedzielę (24 maja) udało się osiągnąć pierwszy cel zbiórki — 12 milionów złotych potrzebnych dla Maksa. Niedługo później rozpoczęła się pomoc dla kolejnych chłopców. 4-letni Adaś Orlik z Morzyczyna pod Szczecinem również zmaga się z dystrofią mięśniową Duchenne’a. Na jego leczenie potrzeba 3,5 miliona złotych.

Wsparcia potrzebuje także 2-letni Wojtuś, który również choruje na DMD. Rodzice chłopca zbierają 15,4 miliona złotych na terapię genową w Stanach Zjednoczonych. Przez siedem miesięcy udało się zgromadzić zaledwie 65 tysięcy złotych, dlatego czas i każda wpłata mają ogromne znaczenie.

Potężny atak Rosji na Kijów. "Ściana ognia, wszystko w płomieniach"

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki