Miała zostać zgwałcona na plaży w Chałupach. Porzywdzona podała rysopis!

W mediach społecznościowych pojawił się dramatyczny apel dotyczący gwałtu, do którego miało dojść na plaży w Chałupach. Autorka wpisu twierdzi, że podobnych pokrzywdzonych kobiet może być więcej. Sprawa wywołała ogromne poruszenie w sieci. Jak ustalił „Fakt”, policja rzeczywiście prowadzi postępowanie w sprawie zdarzenia. Funkcjonariusze podkreślają jednak, że na razie nie ustalono jego sprawcy.

Tłum ludzi na plaży wśród parawanów. O śledztwie w sprawie gwałtu w Chałupach przeczytasz na SE.
Autor: Fotodax/ Shutterstock

Do zdarzenia miało dojść w nocy z 9 na 10 sierpnia w Chałupach, w rejonie wejścia na plażę nr 13, przy kempingu Polaris. Dramatyczny apel opublikowała na Instagramie młoda kobieta.

„Szukamy dziewczyn, które również zostały przez niego skrzywdzone, aby wymierzyć mu taką karę, na jaką zasługuje” – napisała.

Autorka wpisu zamieściła również opis mężczyzny, którego wskazuje jako podejrzewanego o dokonanie gwałtu. Według jej relacji miał mieć około 45-50 lat, około 180 cm wzrostu i masywną sylwetkę. Miał nosić lekki zarost i mieć lekko siwiejące włosy. Kobieta twierdziła również, że mężczyzna często pojawiał się na imprezach na plaży wśród młodych osób.

Policja potwierdza: prowadzone jest postępowanie

Wpis szybko rozprzestrzenił się w internecie. W komentarzach pojawiły się pytania o to, czy opisana historia jest prawdziwa.

Jak informuje „Fakt”, dziennikarze zwrócili się w tej sprawie do Komendy Powiatowej Policji w Pucku.

Potwierdzam, że policjanci prowadzą postępowanie dotyczące zdarzenia, do którego doszło w nocy z 9 na 10 sierpnia w Chałupach – przekazała „Faktowi” asp. Agnieszka Selewska, rzeczniczka prasowa puckiej policji.

Funkcjonariusze nie ujawniają jednak szczegółów prowadzonego postępowania.

Jest rozbieżność w sprawie zatrzymania

W sprawie pojawiła się także ważna rozbieżność. Autorka apelu twierdziła w mediach społecznościowych, że podejrzewany mężczyzna został zatrzymany.

„Dziewczyny serio nie bójcie się do nas napisać. On wam nic nie zrobi, ponieważ został złapany, a bardzo zależy nam żeby już nigdy nie doszło do tak strasznej sytuacji” – napisała.

W rozmowie z "Faktem", policja nie potwierdza jednak tych informacji.

Na obecnym etapie postępowania sprawca nie został ustalony. Policjanci wykonują czynności zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy – poinformowała asp. Agnieszka Selewska.

Policjanci przekazali również, że do tej pory zgłoszenie złożyła jedna pokrzywdzona osoba. Nie wiadomo więc, czy rzeczywiście mogło dojść do innych podobnych zdarzeń.

Śledczy nie podają dalszych informacji ze względu na charakter sprawy oraz dobro osoby pokrzywdzonej. Funkcjonariusze prowadzą czynności, które mają wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia i ustalić, kto za nim stoi.

Przed sąd za kominek

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki