Pilny apel ratowników z Gdyni. Zamknięta brama mogła kosztować czyjeś życie
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło podczas jednej z ostatnich akcji ratunkowych na terenie Gdyni. Jak relacjonuje portal „Puls Gdańska”, zespół ratownictwa medycznego został wezwany do mężczyzny potrzebującego pilnej pomocy medycznej. Pacjent przebywał w przestrzeni publicznej.
Po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że karetka nie może przedostać się bezpośrednio do poszkodowanego, ponieważ dalszą drogę blokowała zamknięta na kłódkę brama. Co więcej, za ogrodzeniem znajdowała się utwardzona droga, która bez problemu umożliwiłaby przejazd ambulansu. Ratownicy nie mieli jednak możliwości przedostania się na trasę.
Jak zaznacza portal, w efekcie ratownicy medyczny musieli pozostawić karetkę i przedostać się do mężczyzny pieszo. Choć w tym przypadku pomoc dotarła do potrzebującego, załoga podkreśla, że podobne sytuacje mogą w przyszłości zakończyć się tragicznie. W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia liczy się bowiem każda minuta.
Karetka nie mogła dojechać do pacjenta. Każda minuta może decydować o życiu
Ratownicy przypominają, że sprawny dojazd służb ratunkowych jest jednym z podstawowych elementów bezpieczeństwa. Problem dotyczy nie tylko terenów prywatnych, ale także osiedli mieszkaniowych, miejsc publicznych i obiektów, gdzie regularnie przebywa wiele osób. Medycy apelują do zarządców nieruchomości oraz właścicieli terenów o zapewnienie służbom ratunkowym możliwości szybkiego dostępu.
Zamknięte bramy, szlabany czy inne zabezpieczenia nie powinny stanowić przeszkody dla karetek, straży pożarnej czy policji. Rozwiązaniem są między innymi systemy awaryjnego otwierania wjazdów lub stały dostęp do kluczy i kodów dla osób odpowiedzialnych za obsługę takich miejsc.