Po 15 latach śledztwa nastąpił przełom. Zatrzymano podejrzanego
Po 15 latach od zabójstwa Izabeli Strzałkowskiej śledczy ogłosili przełom w sprawie! Pod zarzutem zabójstwa 13-latki na tle seksualnym zatrzymany został 37-letni Michał S. z Gdyni. Jak poinformowała w czwartek, 23 lipca prokuratura, do wytypowania podejrzanego doprowadziły badania i analiza profilu DNA.
Mężczyznę zatrzymali funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku we wtorek rano. Dzień później Sąd Rejonowy w Gdańsku zastosował wobec niego tymczasowy areszt. Za zarzucany czyn grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Według prokuratury Michał S. od razu zorientował się, której sprawy dotyczy zatrzymanie, i przyznał się do zabójstwa Izabeli Strzałkowskiej. Podczas przesłuchania odmówił jednak składania szczegółowych wyjaśnień.
Michał S. w chwili zbrodni miał 22 lata. Mieszkał wówczas w gdyńskiej Dąbrowie, niedaleko miejsca zamieszkania swojej ofiary. Obecnie mężczyzna ma 37 lat, jest żonaty i wychowuje dwoje dzieci w wieku przedszkolnym. Pracował zawodowo i do tej pory nie był notowany przez policję.
- Podejrzany jest mieszkańcem Gdyni. W czasie zarzuconego mu czynu miał 22 lata. Mieszkał w tej samej dzielnicy, w której mieszkała Izabela Strzałkowska. Szukaliśmy po całej Europie, po całym świecie, a tymczasem podejrzany był naprawdę blisko. Pobrano od niego materiał biologiczny do badań porównawczych DNA. Dwie niezależne ekspertyzy potwierdziły zgodność profilu DNA podejrzanego z materiałem biologicznym zabezpieczonym na ciele Izy Strzałkowskiej w 2011 roku - mówi Mariusz Marciniak z prokuratury regionalnej w Gdańsku.
Od domu dzieliło ją zaledwie 300 metrów. 13-letnia Iza nie wróciła z wieczornego spaceru
Izabela Strzałkowska, 13-letnia mieszkanka gdyńskiej Dąbrowy, była zdolną i aktywną dziewczyną. Pod koniec wakacji, 23 sierpnia 2011 roku, spotkała się z koleżanką. Wieczorem odprowadziła ją na przystanek autobusowy. Do domu miała zaledwie około 300 metrów. Nigdy jednak tam nie dotarła.
Gdy zaniepokojeni rodzice zauważyli, że nastolatki od dłuższego czasu nie ma w mieszkaniu i przestała odbierać telefon, rozpoczęli poszukiwania. Około godziny 22:00 matka odnalazła córkę w pobliżu leśnej ścieżki, niedaleko domu. Mimo natychmiastowej reanimacji prowadzonej przez matkę i ratowników medycznych dziewczyny nie udało się uratować.
Sekcja zwłok wykazała, że Izabela została uduszona około godziny 20:40. Na jej ciele znajdowały się liczne obrażenia świadczące o gwałtownej walce. Śledczy uznali, że motyw zbrodni miał charakter seksualny. Chociaż badania wykluczyły gwałt, zabezpieczono materiał genetyczny sprawcy. Według śledczych napastnik próbował wykorzystać dziewczynę, lecz gdy stawiła opór, zabił ją.
Śledztwo utknęło na lata. Odpowiedź przyniosły dopiero nowe badania
Policja natychmiast rozpoczęła szeroko zakrojoną obławę. Psy tropiące nie odnalazły śladu sprawcy. Świadkowie zeznali, że około godziny 20:30 słyszeli krzyki dochodzące z pobliskiego lasu, lecz uznali je za wakacyjne wygłupy bawiącej się młodzieży. Ważnym tropem były również zeznania matki Izabeli, która wcześniej tego wieczoru zauważyła w lesie podejrzanego mężczyznę zachowującego się nerwowo i zasłaniającego twarz. W policyjnej dokumentacji znalazł się rysopis podejrzanego.
Według jej relacji był to mężczyzna o postawnej sylwetce, z ciemnymi, sięgającymi ramion, gładko zaczesanymi włosami. Miał na sobie biały T-shirt oraz czarne spodnie. Śledczy zastanawiali się, czy od dłuższego czasu przebywał w okolicy, szukając przypadkowej ofiary. Rozważano również scenariusz, w którym wrócił do lasu po tym, jak pani Małgorzata zakończyła spacer z psem, i właśnie wtedy natknął się na Izę. Te pytania przez długi czas nie dawały spokoju ani rodzinie nastolatki, ani funkcjonariuszom prowadzącym śledztwo. Mimo intensywnego śledztwa nie udało się ustalić jego tożsamości.
Sprawa zabójstwa Izabeli Strzałkowskiej przez lata pozostawała niewyjaśniona. Dopiero teraz ustalono sprawcę tej zbrodni.