- Dwa rudzielce są rodzeństwem – zwrócili na nie uwagę ludzie, którym chciały zamieszkać w garażu. Były nienaturalnie natrętne. Kręciły się przy budynku, próbowały wejść do środka, jakby czegoś tam szukały – opowiada Aleksandra Mach, szefowa Ostoi.
Polecany artykuł:
Początkowo ludzie próbowali odgonić zwierzątka, ale po tym jak natrętnie wracały, spróbowali stwierdzić, dlaczego małe wiewiórki nie są z matką. Po rekonesansie odkryli straszliwą prawdę – najprawdopodobniej lis albo inne dzikie zwierzę podczas nocnych łowów zabiło matkę młodych. Małe wiewiórki pierwszych kilka dni spędziły u swoich tymczasowych opiekunów, potem trafiły do Ostoi.
i
Dwie kolejne, to zwierzątka przyniesione do ośrodka przez ludzi, którzy, nie znając zwyczajów wiewiórek, sądzili iż młode zostały porzucone przez matkę. - Z wiewiórkami jest podobnie jak z sarnami – bardzo często młode są widywane bez matek, nie oznacza to jednak, że w pobliżu tych matek rzeczywiście nie ma – wyjaśnia szefowa Ostoi.
i
- Wiewiórki są z natury bardzo ciekawskie i wszędobylskie, a na etapie wczesnego rozwoju pozbawione są uczucia strachu. Wchodzą wtedy chętnie w każdy kąt, nie wyłączając „kolegowania się” nawet z ludźmi. Ktoś, kto nie zna zwyczajów tych zwierząt sądzić może, iż maleńka wiewiórka – wchodząc mu na rękę szuka pomocy. A tymczasem ona po prostu zapoznaje się ze światem. Częste są przypadki zabierania takich maleństw z lasu, bo „potrzebowały pomocy”. Rozmawialiśmy z osobami, które przywiozły nam wiewiórki, one już wiedzą, jak się zachować w podobnym przypadku. Wiewiórki jednak z nami zostały, odchowaliśmy je, i dziś wypuszczamy na wolność – dodaje Aleksandra Mach.