Dwa małe psiaki zostały same w domu, a ich właściciel przez tydzień nie pokazywał się w domu. Nie zadbał też o zastępstwo ani o to, żeby yorkom zostawić choćby karmę czy wodę do picia. Psiaki na szczęście znalazły sprzymierzeńca w obcej osobie, która zawiadomiła strażników o sytuacji z nieobecnym właścicielem zwierzaków.
Dalej wypadki potoczyły się szybko. Strażnicy miejscy z gdyńskiego ekopatrolu zjawili się pod wskazanym adresem. Na miejscu, zgodnie z przewidywaniami, znaleźli dwa małe psiaki pośród wielkiego rozgardiaszu. - W pokojach panował bałagan, pełno było psich odchodów i śmieci - informuje o szczegółach Danuta Wołk-Karaczewska ze straży miejskiej.
Przestraszone i zaniedbane
Ekopatrol zabrał ze sobą karmę, którą wygłodniałe yorki połknęły w okamgnieniu. Psiaki były nie tylko głodne, ale i bardzo zaniedbane. Ich sierść była zmierzwiona, a waga widocznie za niska, jak na psy tej rasy. Jak relacjonują strażnicy, zwierzaki były też wystraszone i zdezorientowane.
- Pieski zostały zawiezione do lecznicy weterynaryjnej, gdzie zostały otoczone troskliwą opieką, umyte, nakarmione i zaszczepione. Są bardzo ładne, więc na pewno znajdą nowych właścicieli i dobry dom - zapewnia Wołk-Karaczewska.
i
Przypadek tego właściciela zwierzaków nie jest jednak odosobniony. Tylko od początku roku do dzisiaj strażnicy interweniowali ponad 1200 razy w sprawie zwierząt, z czego 324 zdarzenia dotyczyły właśnie psów: rannych, bez właściciela, błąkających się.