Zaszlachtował narzeczoną przy dzieciach. "Jak mogła pokochać taką bestię?". Mocne relacje sąsiadów Pauliny

2021-09-14 14:30
Zamordował narzeczoną nożami. Wcześniej latał tutaj z maczetą
Autor: GRAFIKA SE Radosław Ślusarczyk Zamordował narzeczoną nożami. "Wcześniej latał tutaj z maczetą"

Robert G. nożami zaszlachtował partnerkę, gdy w domu były dzieci zamordowanej 25-latki. Jak twierdzą sąsiedzi, maluchy miały siedzieć wtulone w zakrwawione ciało mamusi. Tragicznie zmarła Paulina A. w niedzielne przedpołudnie (12 września) otrzymała serię kilkudziesięciu ciosów ostrym narzędziem. Czy jej partner stwarzał zagrożenie już wcześniej? - Podobno latał tutaj z maczetą - usłyszeliśmy od mieszkańców osiedla Zielony Trójkąt w Gdańsku. Ich relacje szokują.

Robert G. w minioną niedzielę (12 września) zamordował swoją partnerkę Paulinę A. na oczach dwójki malutkich dzieci. Zabójca nożami zadał ukochanej kilkadziesiąt ciosów, najwięcej w głowę, szyję i twarz. - Kiedyś widywał się z moim wnukiem, który teraz jest w Anglii. Sobie posiedzieli, pograli w coś - wspominała pani Maria, która mieszka nieopodal miejsca zbrodni. - Ostatnio nawet osobiście z nim rozmawiałam, bo chciałam od niego kawałek rabarbaru z korzeniem. Raz mówił, że jedzie do pracy, to jakiś remont robił, bo mieli dom sprzedać - dodała sąsiadka. - Jak Robert tu przychodził, kiedy wnuk był jeszcze w Polsce, nie widziałam, żeby rozrabiali. Jak poszli sobie gdzieś na dyskotekę, to nie wiem, co się z nimi działo - mówiła pani Maria. Od innej sąsiadki usłyszeliśmy więcej wstrząsających szczegółów niedzielnej zbrodni. - On podobno miał schizofrenię, jak jego ojciec, no i ostatnio nie brał leków - zaznaczyła kobieta. - Podobno wcześniej latał tutaj z maczetą, ale ja tego nie widziałam, koleżanka widziała - dodała mieszkanka Zielonego Trójkąta w Gdańsku, gdzie doszło do tragedii. Robert G. miał siedzieć jakiś czas w więzieniu. Odsiadywał wyrok za posiadanie narkotyków. Również w dniu morderstwa mógł być pod wpływem środków odurzających. - Zachowywał się, jakby był na jakichś prochach. We czwórkę nie mogli go obezwładnić - opowiadała naszemu korespondentowi sąsiadka zamordowanej Pauliny A. - Było słychać krzyki. Myślałam, że chłopy będą się tłuc. A tu taka tragedia. Całą niedzielę nie mogłam spać. [...] Podobno te dzieci, jak już leżała zabita, siedziały koło niej przytulone - usłyszeliśmy od jednej z poruszonych kobiet.

- Związek ich miał problemy. Przez dwa lata Paulina mieszkała z rodziną. Potem on przyszedł z bukietem kwiatów i wrócili do siebie - powiedziała Super Expressowi sąsiadka mamy śp. Pauliny. - Jak taka fajna i miła dziewczyna mogła pokochać taką bestię? - dodała.

Śledztwo w sprawie brutalnego zabójstwa przy ulicy Zielony Trójkąt prowadzą mundurowi Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku pod nadzorem prokuratora. Mieszkańcy osiedla, na którym doszło do masakry, nie mają wątpliwości, że morderca zasłużył na surową karę. - W więzieniu powinien dostać wpier*** - zamknęła temat jedna z sąsiadek Roberta G.

Sonda
Czy w Polsce powinna obowiązywać kara śmierci?
Niszczone i okradane groby znanych Polaków. Jarocka, Andrycz, Górski. Niezapomniani
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE