Trzy małe irbisy śnieżne przyszły na świat 11 lipca. Ich mama, Suri, przez pierwsze dni potrzebowała przede wszystkim spokoju, dlatego pracownicy warszawskiego ZOO starali się zapewnić jej jak najlepsze warunki. Na monitoringu mogli jednak obserwować, że młode są bardzo ruchliwe i regularnie pojawiają się przy sutkach mamy. Suri natomiast niemal nie opuszczała gniazda.
Kiedy minęły pierwsze dni, opiekunowie mogli już sprawdzić, jak czują się maluchy. Zważono je i ustalono ich płeć. Okazało się, że cała trójka jest w bardzo dobrej kondycji i nie ma powodów do niepokoju. Są dwie samiczki i jeden samczyk.
Maluchy dostały również imiona. Wszystkie rozpoczynają się na literę „S”. Saathi w języku hindi oznacza towarzysza, przyjaciela lub partnera. Shapur to imię pochodzące z języka perskiego i oznacza „syna królewskiego” lub „potomka króla”. Z kolei Shisha otrzymała imię nawiązujące do Shisha Pangma, ośmiotysięcznika znajdującego się w Tybecie, w Himalajach Wysokich.
Kociaki nie przypominają już jednak maleńkich, kilkusetgramowych kuleczek, które przyszły na świat kilka tygodni temu. Każdy z nich waży już ponad 4 kilogramy. Maluchy są coraz sprawniejsze i z wielką ciekawością odkrywają swoje otoczenie. Uwielbiają zabawę, wspólne harce, nowe zakamarki i wspinanie się. Nie oszczędzają przy tym również swojej mamy. Suri jest bardzo troskliwa, cierpliwa i opiekuńcza, choć jej dzieci coraz bardziej dają jej popalić. Maluchy około miesiąca po urodzeniu zaczęły podjadać mięso, ale nadal piją mleko mamy.
Na debiut trójki irbisów śnieżnych na wybiegu trzeba jednak jeszcze trochę poczekać. W najbliższym czasie maluchy czeka jeszcze jedno szczepienie, dlatego na razie pozostają w pomieszczeniach wewnętrznych. Pracownicy ZOO proszą więc odwiedzających o jeszcze odrobinę cierpliwości!