Ciężarówki nie dają im żyć od blisko 30 lat. Mieszkańcy ul. Konwaliowej mają dość

Mieszkańcy niewielkiej ul. Konwaliowej na Białołęce od blisko 30 lat przeżywają prawdziwy dramat. Do pobliskich firm budowlanych pędzą ważące kilkadziesiąt ton ciężarówki. Kierowcy skracają sobie drogę, wjeżdżając pod zakaz, i lawirują między domami. W przedwojennych budynkach pękają ściany, mieszkańcy skarżą się na hałas, a urzędnicy nie potrafią uporać się z rozwiązaniem z pozoru prozaicznego problemu.

Ciężarówki jeżdżą mimo zakazu od prawie 30 lat. Mieszkańcy ul. Konwaliowej mają dość
Autor: MARCIN WZIONTEK/ SUPER EXPRESS Ciężarówki jeżdżą mimo zakazu od prawie 30 lat. Mieszkańcy ul. Konwaliowej mają dość

Pierwsze zawiadomienia do miejskich urzędników i służb mieszkańcy ul. Konwaliowej, zaczęli składać już w 1996 r. Udało im się wywalczyć postawienie znaków zakazu wjazdu dla aut ważących więcej niż 3,5 t. Tyle mogli zrobić urzędnicy z Zarządu Dróg Miejskich. Lata mijały, a problem nie zniknął. Do okolicznych firm wciąż dojeżdżają ciężarówki, których kierowcy skracają sobie drogę, jako skrót wybierając właśnie ul. Konwaliową. - My byliśmy tu pierwsi. Nasze domy są przedwojenne. Dopiero potem powstały firmy budowlane. Dlaczego mamy cierpieć nie z naszej winy? - żali się mieszkaniec Piotr Kozłowski (55 l.). Wieloletnia walka z kierowcami okazywała się walką z wiatrakami. - Po naszych interwencjach w mediach stawał tu radiowóz i przez chwilę był spokój. Gdy policjanci przestają pilnować, to ciężarówki wracają - dodaje pan Piotr.

Ciężarówki jeżdżą mimo zakazu od prawie 30 lat. Mieszkańcy ulicy Konwaliowej mają dość

Wyładowane tiry nie tylko dudnią i nie dają mieszkańcom spokoju, lecz także rujnują budynki. - Co roku musimy szpachlować i malować pęknięcia w ścianach całego domu. Tak nie da się żyć - komentuje Izabela Piekarska (70 l.), która pokazała dziennikarzom „SE” świeże szczeliny i ubytki w ścianach jej domu.

Zobacz zdjęcia, które zrobili reporterzy "SE" na ul. Konwaliowej:

Urzędnicy nie chcą jednak postawić w tym miejscu monitoringu czy instalacji, które ograniczyłyby nielegalny ruch ciężarówek. - Od pilnowania przestrzegania przepisów są odpowiednie służby - ucina Jakub Dybalski z ZDM. Co więcej, mieszkańcy nie mogą liczyć też na remont zniszczonej ulicy, bo drogowcy od lat nie mogą dogadać się z wodociągowcami.

Rozwiązaniem mogłyby zatem być częstsze kontrole. Te zdaniem Moniki Niżniak z Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego już się odbyły. Działają też białołęccy policjanci. - Wskazany rejon jest objęty doraźnym nadzorem dzielnicowego oraz załóg sektorowych Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego - przekazała kom. Paulina Onyszko z komendy na Białołęce.

Zobacz archiwalne materiały różnych redakcji, które powstały na temat ul. Konwaliowej w ubiegłych latach:

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki