26-letnia Elva sama wstrzykiwała sobie silikon w twarz. Pokazała w telewizji, jak to się skończyło
Chciała być piękna jak modelka, ale wybrała - delikatnie mówiąc - drogę na skróty. Teraz niejaką Elvę (26 l.) próbuje ratować chirurg plastyczny, od którego wcześniej stroniła latami. Osoba ta doszła bowiem do wniosku, że nie ma sensu wydawać fortuny u sprawdzonych specjalistów, skoro można kupić silikon w internecie, a potem wziąć strzykawkę i wstrzykiwać go sobie w twarz. Samodzielnie, własnoręcznie, w mieszkaniu, bez żadnej konsultacji lekarskiej. Niedawno Elva gościła w programie "Dzień Dobry TVN", gdzie ku przestrodze opowiedziała wszystkim swoją historię. A zaczęła się ona lata temu, gdy Elva była jeszcze... Wojtkiem. Ta nietypowa osoba przyszła bowiem na świat jako chłopak. Z czasem stwierdziła jednak, że chce przemienić się w kobietę. Gdy to się udało, Elva nie była jednak do końca zadowolona z efektów. Chciała wyglądać jeszcze inaczej, w jej mniemaniu - lepiej. I to wtedy wpadła na koszmarny pomysł z silikonem...
"Trochę mnie poniosło". Bohaterka programu wie, że przesadziła z silikonem
"Zastrzyki z silikonu robiłam na początku raz w tygodniu, a później mnie trochę poniosło i robiłam je codziennie. Mieszkałam i pracowałam wtedy w Warszawie, a całe pieniądze schodziły mi na czynsz, więc nie miałam pieniędzy na specjalistów" – opowiadała w programie miłośniczka zabiegów. Choć wie, że przesadziła, z drugiej strony jest zdania, że osoby oceniające jej obecny wygląd są nietolerancyjne: "Jest bardzo dużo ludzi, którzy odbierają mnie negatywnie. Polska jest bardzo konserwatywnym krajem i ludzie są nieprzyzwyczajeni do wyglądu, który odbiega od przyjętych norm" - przekonuje Elva. Co teraz będzie? W programie wypowiedział się lekarz, który spróbuje doprowadzić twarz 26-latki do ładu. Pacjentka ma też zgłosić się do specjalisty psychiatry.