Czego na pewno nie znajdziesz w niebie?
Wizja biskupa Dydycza, seniora diecezji drohiczyńskiej, była daleka od utartych schematów. Przede wszystkim podkreślał on, że w niebie nie będzie miejsca na to, co najbardziej trapi nas na ziemi. „Nie będzie tam śmierci, nie będzie cierpienia ani jakikolwiek bądź bólu. Oczywiście, nie będzie łez. A co najważniejsze nie będzie nerwów, ani złości.” To świat wolny od kłamstwa, co prowadziło biskupa do zaskakującego wniosku: „sądzę, że nie będzie tam mediów”.
Ta perspektywa stawiała pod znakiem zapytania wiele naszych ziemskich przyzwyczajeń. Biskup powoływał się na św. Pawła Apostoła, który mówił, że „ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało”, co zostało przygotowane przez Stwórcę. Niebo to dar, a wejście do niego jest jak zupełnie nowe narodzenie – coś, czego nie jesteśmy w stanie pojąć naszym ziemskim rozumem, tak jak dziecko nie pojmuje życia przed narodzinami, ale je odczuwa.
Niebo jako dar i nowe narodzenie
Życie wieczne to przede wszystkim obcowanie ze Stwórcą. To nowe doświadczenie więzi stworzenia z Panem Bogiem, zakorzenionej w miłości. Biskup Dydycz przypominał, że Bóg jest naszym Ojcem i Przyjacielem, który pragnie naszej obecności i dialogu. Dzięki Chrystusowi już na ziemi możemy doświadczać zapowiedzi nieba, gdyż „Królestwo Boże jest w was”. Jednak pełnia tego doświadczenia zależała od tego, kim jesteśmy tu, na ziemi, i co nosimy w naszych sercach.
Święty Grzegorz z Nysy uczy, że szczęście nie polega na wiedzy o Bogu, lecz na posiadaniu Go w sobie. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” – to klucz do zrozumienia, że niebo to stan wewnętrzny, a nie tylko zewnętrzne okoliczności.
Jak żyć, by przygotować się na wieczność?
Wielu ludzi próbowało porównywać rzeczywistość nieba do tego, czego doświadczamy na ziemi. Biskup Dydycz przestrzegał przed tym, podkreślając, że to „całkowicie inny świat”, przede wszystkim pozbawiony grzechu. Przywoływał słowa śp. ks. prof. Janusza Pasierba, który cytował Gabriela Marcela i Gustawa Thibona: „Nie rozpłynąć się, nie być turystą. Co innego być pielgrzymem”. Nie mamy tu miasta trwającego, ale szukamy innego.
Zamiast uciekać od siebie, powinniśmy „drążyć to ciasne miejsce, które zostało nam dane”, bo tam znajdziemy Boga. Jeśli zagłębimy się w siebie, nasze więzienie „rozszerzy się w raj”. Już tutaj, na ziemi, możemy przygotowywać się do życia w niebie, pielęgnując radość, miłość i pokój. Niebo to miejsce, gdzie nie zobaczymy grzechu, złości, nienawiści ani kłamstwa.
Twoje ciało po zmartwychwstaniu: bez wad i chorób
A jak będzie wyglądać nasze ciało po zmartwychwstaniu? Biskup Dydycz miał na to krótką i pocieszającą odpowiedź: „bardzo pięknie!”. Nie będzie kalek, chorych czy garbatych. O ułomnościach nikt nawet nie będzie pamiętał.
Co więcej, niebo nie będzie miejscem, gdzie potrzebne są ziemskie udogodnienia. Biskup spekulował, że mieszkania nie będą potrzebne, a temperatura będzie idealna, aby nie zaprzątać sobie tym głowy. Nasz umysł nie jest w stanie pojąć, jakie to będą „mieszkania” i jakie atrakcje tam na nas czekają. Nasze pragnienia nie będą „idiotyczne”, jak często bywa to na ziemi.
Czego nie będzie ci brakować w wieczności?
W niebie nie będzie miejsca na samochody, internet czy gazety. To nie są kwestie, które pójdą za nami. Wiara podpowiada, że potrzeba tam „nieco wyższego lotu, także intelektualnego”. Biskup poruszał też intymną kwestię seksu, stwierdzając, że jest on związany z materią, która jest „nieźle podpsuta”. W niebie nie będzie potrzeby posiadania dzieci, a „bez niego dzieci są szczęśliwe. Bez niego staruszkowie są spokojni. Więc po co?”.
Kolejną zaskakującą myślą była ta o relacjach: „Proszę być spokojną, tam mężów nie będzie”. Jednakże, „kobiety pozostaną kobietami, a mężczyźni mężczyznami”. Miłość będzie miłością w najczystszej postaci, wolną od ograniczeń egoizmu, o czym marzymy na ziemi, ciesząc się jedynie jej namiastkami. Nawet w kwestii transwestytów, biskup zapewniał, że „Pan Bóg rozwiązanie dla nich znajdzie”, jeśli tylko postarają się znaleźć w niebie.
Kiedy nastąpi zmartwychwstanie?
Biskup Dydycz uspokajał, by nie denerwować się co do czasu zmartwychwstania. Nastąpi ono wtedy, kiedy zostanie zrealizowany plan Stwórcy dla tej części świata materialnego, która wiąże się z ziemią. Pewne jest, że objawi się ono „po końcu świata”, gdyż wszystko, co materialne, ma swój koniec.
Z odwagą i wiarą powinniśmy podchodzić do wszystkiego. Warto poznawać wiarę i jednoczyć się z nią. To życzenie, które biskup Antoni Pacyfik Dydycz pozostawił nam przed swoim odejściem do Domu Ojca.