Ostrzegali przed tragedią
Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych od dawna alarmował o problemach z bezpieczeństwem. W poniedziałek, 7 września, Rada Krajowa ZZM wystosowała specjalny apel do maszynistów. Związkowcy wskazywali na coraz większą presję wywieraną na pracowników i dokładanie im kolejnych obowiązków, które mogą odwracać uwagę od prowadzenia pociągu.
Apelowali, żeby maszyniści stawiali bezpieczeństwo ponad punktualnością, oczekiwaniami przełożonych i presją czasu. Komunikat kończył się dramatycznym ostrzeżeniem.
„Nie będziemy czekać, aż zginą ludzie. Bezpieczeństwo musi być zawsze na pierwszym miejscu” napisali maszyniści w oficjalnym apelu Rady Krajowej ZZM.
Dwa dni później, w środę, 9 września, na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych na Mazowszu doszło do katastrofy. Betoniarka znalazła się na torach i zderzyła się z pociągiem PKP Intercity. Jedna z pasażerek zginęła, a wiele osób zostało rannych.
Dla maszynistów tragedia była ostatecznym sygnałem, że same apele nie wystarczą. Jak przekonuje Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce, dopiero tak poważna katastrofa, w której zginął człowiek, sprawiła, że problem zaczął być traktowany z należytą powagą.
Maszyniści domagają się również pilnych zmian w prawie i zdecydowanie surowszego traktowania kierowców, którzy łamią przepisy na przejazdach kolejowych. Chodzi przede wszystkim o osoby wjeżdżające na tory przy czerwonym świetle i ignorujące zabezpieczenia. Zdaniem związkowców obecne przepisy nie odstraszają kierowców, a konsekwencje ich zachowania ponoszą później pasażerowie i pracownicy kolei.
Nie chodzi jednak tylko o wyższe kary. Związkowcy od miesięcy domagają się zmian w całym systemie bezpieczeństwa, szybkiego usuwania zagrożeń na kolei oraz poważnego traktowania zgłoszeń maszynistów dotyczących infrastruktury i urządzeń zabezpieczających. Chcą też, żeby bezpieczeństwo było ważniejsze od punktualności pociągów, a prowadzący składy nie byli podczas jazdy obciążani dodatkowymi czynnościami, które odrywają ich uwagę od obserwowania torów.
Pociągi zwolnią w całej Polsce
Maszyniści zapowiedzieli ogólnopolską akcję protestacyjną. Rozpocznie się ona w piątek, 11 września i potrwa przez całą dobę.
Powiedzieliśmy: dość. Rada Krajowa podjęła uchwałę. Zwracamy się do maszynistów kolejowych, aby w dniu jutrzejszym, od północy do dwudziestej czwartej, każdy przejazd kolejowy w Polsce przejeżdżać z prędkością bezpieczną, na poziomie 20 kilometrów na godzinę – zapowiada Leszek Miętek.
Związkowcy nie ukrywają, że akcja spowoduje opóźnienia pociągów. Tłumaczą jednak, że to ich dramatyczny apel o zmiany, które mają zapobiec kolejnym tragediom. Jak podkreślają, dziś na skutki lekceważenia przepisów przez kierowców wystawieni są nie tylko maszyniści, ale również setki pasażerów jadących pociągami.
Według Miętka akcja uzyskała szerokie poparcie pracowników kolei.
Właśnie odebrałem ostatnie meldunki z kraju. Jest pełne poparcie dla tego typu działań i maszyniści będą się stosowali do tego apelu – zapewnia szef związku.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział już, że projektowane przepisy mają przewidywać natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące kierowcy, który wjedzie na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle.
Maszyniści liczą jednak na to, że tym razem nie skończy się jedynie na zapowiedziach. Po kolejnych niebezpiecznych zdarzeniach środowa katastrofa na Mazowszu okazała się kroplą, która przepełniła czarę goryczy. Teraz chcą, żeby ich protest został zauważony, a zapowiadane zmiany rzeczywiście weszły w życie i pozwoliły uniknąć kolejnej tragedii podobnej do tej w Sokolnikach Suchych.