Danuta Holecka zalała się łzami na wizji. Chodzi o jej męża. „Byłam to państwu winna”

2026-11-03 8:42

Emocjonalne wystąpienie Danuty Holeckiej na antenie TV Republika. Dziennikarka ze łzami w oczach opowiedziała o zatrzymaniu jej męża przed cmentarzem w Warszawie, brutalności policji. Zarzuciła funkcjonariuszom nieadekwatne użycie siły wobec sytuacji. Wersja policji jest diametralnie inna, a mąż prezenterki określa całe zdarzenie jednym słowem: „ustawka”.

Fragment radiowozu policji. Obok Danuta Holecka płacząca w studiu. O zatrzymaniu męża dziennikarki przeczytasz na SE.
Autor: TikTok / screen; Fotodax/ Shutterstock

Incydent, podczas którego został zatrzymany mąż Danuty Holeckiej, jest przedstawiany na dwa, całkowicie odmienne sposoby. Z jednej strony mamy relację dziennikarki TV Republika, która twierdzi, że do interwencji doszło bezpodstawnie na parkingu parafialnym, gdzie „parkują wszyscy, codziennie”.

Z drugiej strony stoi oficjalne stanowisko policji. Według funkcjonariuszy, przyczyną interwencji było zignorowanie znaku B-1 „zakaz ruchu w obu kierunkach”. Co więcej, kierowca miał odmówić podania danych osobowych, nie wykonywać poleceń i próbować samowolnie się oddalić, co zmusiło policjantów do użycia kajdanek.

Holecka przerywa milczenie. Emocje na wizji

Dziennikarka zdecydowała się przedstawić swoją wersję wydarzeń na antenie TV Republika. Nie kryła przy tym ogromnego wzruszenia, zwłaszcza gdy reporterka, z którą rozmawiała, poinformowała ją o okrzykach wsparcia.

Jesteśmy z tobą, Danusiu! − skandował tłum, na co poruszona Holecka odpowiedziała: − Powiedz państwu, że ich kocham.

W swojej relacji podkreśliła, że jej mąż nie miał przy sobie dokumentów, a ona sama oferowała, że przestawi samochód. Sytuacja miała zaostrzyć się, gdy policjant ponownie zażądał danych.

Mąż już stał przy samochodzie i pan policjant: „Proszę się przedstawić”. Mąż do niego: „Człowieku, czego ty ode mnie chcesz? Ja chcę iść na cmentarz”. I pan zaczął go zakuwać − relacjonowała dziennikarka.

Kluczowy dowód, którego nie ma

Wszelkie wątpliwości mogłoby rozwiać nagranie z kamer nasobnych funkcjonariuszy. Tu jednak pojawia się problem, który podkopuje zaufanie do działań policji.

Jeśli chodzi o nagranie z interwencji, będzie z tym problem, ponieważ policjanci nie byli wyposażeni w kamery nasobne. A szkoda, bo bardzo by się tutaj przydały − przyznała asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Mecenas Artur Wdowczyk w rozmowie z TV Republika wskazał na listę potencjalnych naruszeń, wśród których wymienił bezprawne uzależnianie zdjęcia kajdanek od podania danych, brak sporządzenia wymaganego protokołu z zatrzymania, a także odmowę dopuszczenia do poszkodowanego jego syna, który jest lekarzem.

Panowie policjanci połamali kodeks postępowania karnego w taki sposób, że aż trudno uwierzyć − skomentował prawnik.

Finał w sądzie. Mężowi dziennikarki grozi grzywna

Mimo że mężczyzna został ostatecznie zwolniony, sprawa nie została zamknięta. Policja skierowała do sądu wniosek o ukaranie mężczyzny z dwóch artykułów Kodeksu wykroczeń: za niezastosowanie się do znaku drogowego oraz za odmowę podania funkcjonariuszom danych osobowych.

Za te czyny grozi mu kara grzywny, a nawet ograniczenia wolności. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Pogrążona w żałobie Danuta Holecka popłakała się na wizji. "Mają państwo marzenia?"
Sonda
Czy uważasz, że policja działa bez zarzutu?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI