Nie będzie nagrania w sprawie aresztowania męża Danuty Holeckiej. Policja zdradza przyczynę!

2026-11-02 12:02

Czy policja przekroczyła uprawnienia, zatrzymując męża Danuty Holeckiej za wykroczenie drogowe? Sprawa budzi ogromne emocje. Z jednej strony mamy relację Telewizji Republika dot. brutalnej interwencji i zarzuty o polityczną represję, z drugiej − oficjalny komunikat policji o utrudnianiu czynności i próbie ucieczki. A jak się okazało, kluczowy dowód w tej sprawie, który mógłby zakończyć falę spekulacji, po prostu... nie istnieje.

Dziennikarka Danuta Holecka na tle radiowozu. O sprawie zatrzymania jej męża przez policję przeczytasz na SE.
Autor: AKPA; Grand Warszawski/ Shutterstock

Zatrzymanie męża dziennikarki Danuty Holeckiej przed cmentarzem na warszawskim Służewcu stało się zarzewiem medialnej burzy. Interwencja, która według relacji świadków i tvrepublika.pl, miała być nieproporcjonalnie brutalna, zakończyła się wezwaniem karetki. Dziś znamy też już oficjalne stanowisko policji.

Dwie wersje, jeden incydent

Według Jarosława Olechowskiego z Telewizji Republika, mąż Danuty Holeckiej został potraktowany w sposób niewspółmierny do przewinienia, którym było rzekomo złe zaparkowanie na prywatnym terenie parafii.

Policja przedstawia jednak zupełnie inny obraz sytuacji. Według funkcjonariuszy, przyczyną interwencji było zignorowanie znaku B-1 „zakaz ruchu w obu kierunkach”. Co więcej, kierowca miał odmówić podania danych osobowych i nie wykonywać poleceń. To zmusiło policjantów do użycia środków przymusu bezpośredniego. Użycie kajdanek, które strona poszkodowana uważa za nieadekwatne, policja tłumaczy koniecznością zapobiegnięcia ucieczki.

Kluczowy dowód, którego nie ma

Wszelkie wątpliwości mogłoby rozwiać nagranie z kamer nasobnych funkcjonariuszy. Tu jednak pojawia się problem,.

Jeśli chodzi o nagranie z interwencji, będzie z tym problem, ponieważ policjanci nie byli wyposażeni w kamery nasobne. A szkoda, bo bardzo by się tutaj przydały − przyznała asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa II.

Prawnicy grzmią. „To jest zupełne bezprawie”

Eksperci w dziedzinie prawa i bezpieczeństwa nie zostawiają na działaniach policji suchej nitki. Płk Mariusz Kozłowski, ekspert ds. bezpieczeństwa, podkreśla w rozmowie z tvrepublika.pl, że użycie kajdanek za wykroczenie drogowe jest możliwe tylko w ściśle określonych przypadkach i tu wydaje się „nieadekwatne”.

Jeszcze dalej idzie mecenas Artur Wdowczyk, który wylicza listę potencjalnych naruszeń prawa przez funkcjonariuszy. Wśród nich wymienia bezprawne uzależnianie zdjęcia kajdanek od podania danych osobowych, brak sporządzenia wymaganego protokołu z zatrzymania, a także odmowę dopuszczenia do poszkodowanego jego syna, który jest lekarzem i chciał udzielić pomocy.

Panowie policjanci połamali kodeks postępowania karnego w taki sposób, że aż trudno uwierzyć, iż można przy jednej czynności popełnić tyle błędów − skomentował mec. Wdowczyk.

Jaki będzie finał sprawy?

Mimo że mężczyzna został zwolniony, sprawa będzie miała swój finał w sądzie. Policja sporządziła wniosek o ukaranie kierującego w związku z dwoma wykroczeniami. Chodzi o artykuł 92 Kodeksu wykroczeń, dotyczący niezastosowania się do znaku drogowego, oraz artykuł 65, penalizujący odmowę podania funkcjonariuszom danych osobowych.

Źródło: tvrepublika.pl, Super Express

Sonda
Czy uważasz, że policja prowadziła poszukiwania bez zarzutu?
 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI