Dramatyczna walka o życie rowerzysty, wokół tłum gapiów. „Komend defibrylatora niemal nie było słychać”

2026-04-08 9:34

Dramatyczna walka o życie w Niedzielę Wielkanocną. Strażnicy miejscy podczas patrolu zauważyli mężczyznę wykonującego masaż serca nieprzytomnej osobie leżącej na trawniku. Wokół nich gromadził się tłum gapiów. Mundurowi natychmiast ruszyli na pomoc z defibrylatorem AED.

Dramatyczna walka o życie rowerzysty, wokół tłum gapiów. „Komend defibrylatora niemal nie było słychać”

i

Autor: Straż Miejska w Warszawie/ Materiały prasowe
  • W Niedzielę Wielkanocną 5 kwietnia, około godziny 14:00, na warszawskiej Pradze-Południe przy ul. Makowskiej, strażnicy miejscy udzielili pomocy nieprzytomnemu rowerzyście.
  • Mężczyzna stracił przytomność podczas jazdy na rowerze, nie oddychał, a masaż serca wykonywał mu przejeżdżający taksówkarz z uprawnieniami ratowniczymi.
  • Akcję ratunkową utrudniał tłum gapiów, przez co komendy defibrylatora AED były słabo słyszalne, a strażnicy musieli dodatkowo dbać o bezpieczeństwo otoczenia podczas wyładowań.
  • Po przybyciu pogotowia ratunkowego, 60-letni mężczyzna został zabrany do szpitala.

Warszawa Praga-Południe. Nieprzytomny rowerzysta

Dramatyczne chwile rozegrały się w Niedzielę Wielkanocną 5 kwietnia. Około godz. 14 strażnicy miejscy patrolujący Pragę-Południe przy ul. Makowskiej zauważyli mężczyznę pochylonego nad leżącą na trawniku osobą. Wokół nich gromadzili się ludzie. Funkcjonariusze zabrali w razie czego z radiowozu defibrylator AED i podbiegli zapytać, co się dzieje.

Okazało się, że na ziemi leżał około 60-letni mężczyzna, który najprawdopodobniej stracił przytomność w czasie jazdy rowerem. Poszkodowany nie oddychał, a pochylający się nad nim człowiek, prowadził masaż serca. Strażnicy udrożnili drogi oddechowe leżącego, podłączyli defibrylator i uruchomili urządzenie.

Tłum gapiów utrudniał ratunek

Tłum ciekawskich gapiów nie pomagał w ratowaniu ludzkiego życia. Wręcz przeciwnie. Bardzo przeszkadzał w działaniu. - Akcja ratownicza była utrudniona, ze względu na tłoczących się wokół ludzi - relacjonował jeden ze strażników, biorących udział w interwencji. - Komend defibrylatora niemal nie było słychać, a musieliśmy też zadbać, by w czasie wyładowania, żadna z otaczających nas osób nie doznała porażenia prądem - wyjaśnił.

Obserwując nieprzytomnego 60-latka, strażnicy prowadzili masaż serca aż do przyjazdu pogotowia ratunkowego. Później ratownicy przejęli czynności ratunkowe, a po paru minutach zabrali mężczyznę do szpitala.

Jak się okazało, bohaterem, który jako pierwszy podjął się ratowania nieprzytomnego, był przejeżdżający obok taksówkarz z uprawnieniami ratowniczymi.

Koszmarny wypadek w Warszawie! Zderzyły się trzy pojazdy. Reanimacja kierowcy
Sonda
Czy umiesz udzielać pierwszej pomocy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki