- Prokuratura wszczęła śledztwo po wypadku autobusu linii 186 w kierunku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
- Na razie nie ma zarzutów dla kierowcy; ma on zostać przesłuchany jako świadek.
- Śledczy sprawdzają, czy warszawski wypadek może mieć związek z podobnym zdarzeniem na Śląsku.
Prokuratura wszczęła śledztwo po wypadku autobusu
Po niedzielnym wypadku przy Dworcu Zachodnim do akcji wkroczyła prokuratura. Chodzi o zdarzenie, w którym autobus linii 186 najpierw zderzył się z tramwajem i kolejnymi samochodami, a później wpadł do przejścia podziemnego przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich. Jak poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota.
- Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota w Warszawie wszczęła śledztwo w kierunku art. 174 kodeksu karnego. Chodzi tutaj o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym - poinformował prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Kierowca został zatrzymany, ale nie usłyszał zarzutów
Na obecnym etapie postępowania śledczy nie przedstawili zarzutów żadnej osobie. Dotyczy to także kierowcy autobusu, który po serii kolizji zatrzymał się dopiero przy wjeździe do tunelu.
- Na tym etapie nie mamy dowodów, które pozwalałyby na przedstawienie komukolwiek zarzutów, jeśli chodzi o kierowcę tego autobusu, który brał udział w zdarzeniu i który finalnie po zdarzeniu znalazł się przy wjeździe do tunelu - zaznaczył prokurator. Kierowca został zatrzymany do dyspozycji organów ścigania, ale śledczy nie planują na razie przedstawienia mu zarzutów. Ma zostać przesłuchany jako świadek.
- Planowane jest tylko i wyłącznie przesłuchanie go w charakterze świadka z pouczeniem o treści art. 183 kodeksu postępowania karnego, czyli o możliwości odmowy odpowiedzi na pytanie, jeśli taka odpowiedź mogłaby narazić go na odpowiedzialność karną - wyjaśnił prokurator.
Śledczy biorą pod uwagę poważną awarię autobusu
Jednym z kluczowych kierunków śledztwa jest stan techniczny pojazdu. Prokuratura nie ukrywa, że sprawdza wariant, w którym za dramatycznym przejazdem autobusu przez Ochotę mogła stać awaria.
- Bierzemy pod uwagę konieczność dokładnego zapoznania się z budową tego autobusu. Musimy sprawdzić, czy był on sprawny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że mogło dojść do poważnej awarii i tylko i wyłącznie dzięki zachowaniu kierowcy nie doszło do wielkiej tragedii - powiedział prokurator Skiba. To właśnie dlatego śledczy chcą dokładnie przyjrzeć się konstrukcji autobusu i ustalić, czy w chwili wypadku wszystkie jego układy działały prawidłowo.
W tle podobne zdarzenie na Śląsku
W sprawie pojawił się też nowy trop. Prokuratura weryfikuje, czy podobny incydent nie miał miejsca kilka tygodni temu na Śląsku i czy chodzi o ten sam model autobusu.
- Podobny przypadek miał miejsce kilka tygodni temu na Śląsku. Weryfikujemy, czy chodzi o ten sam model autobusu i tego samego producenta - przekazał prokurator. Na razie nie wiadomo, czy oba zdarzenia rzeczywiście coś łączy. Sam fakt, że śledczy sprawdzają taki wątek, pokazuje jednak, że pod lupę trafił nie tylko przebieg wypadku w Warszawie, ale też szersze tło techniczne.
Biegły sprawdzi dane z komputera pokładowego
Śledczy zapowiadają też analizę systemów autobusu. W praktyce chodzi o zabezpieczenie danych z komputera pokładowego, które mogą pokazać, co dokładnie działo się w pojeździe tuż przed wypadkiem i jak reagował kierowca.
- Konieczne będzie uzyskanie w dłuższej perspektywie opinii biegłego informatyka celem zabezpieczenia danych z komputera pokładowego tego autobusu, by można było ustalić, jakie były działania podejmowane przez kierowcę, by zapobiec wypadkowi, katastrofie - podkreślił prok. Skiba. Dane z pojazdu mają pomóc odpowiedzieć na pytanie, czy kierowca próbował zatrzymać autobus, jakie manewry wykonywał i czy zapis systemowy potwierdzi ewentualną awarię.
Co wydarzyło się przy Dworcu Zachodnim?
Do wypadku doszło w niedzielę wieczorem na Ochocie. Autobus linii 186 najpierw zderzył się z tramwajem, później uszkadzał kolejne samochody i elementy infrastruktury, a ostatecznie wpadł do przejścia podziemnego przy Dworcu Zachodnim. W zdarzeniu rannych zostało sześć osób. Teraz śledczy mają ustalić, co doprowadziło do tej sekwencji zderzeń: błąd człowieka, awaria pojazdu czy kilka czynników jednocześnie.