W Łomiankach zginęli Nikola i Kacper. Są areszty dla podejrzanych. Prokuratura rozważa zmianę zarzutów

2026-04-15 10:41

We wtorek wieczorem Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza pozytywnie rozpatrzył wnioski miejscowej prokuratury o tymczasowe aresztowanie Piotra B. (33 l.) i Patryka R. (44 l.), zatrzymanych po śmiertelnym wypadku w Łomiankach. Mężczyźni najbliższe trzy miesiące spędzą za kratkami. Jednocześnie prokuratura nie wyklucza zmiany postawionych im zarzutów. W niedzielę wieczorem zginęli 19-letnia Nikola i 15-letni Kacper. Ich 20-letni kolega kierujący Toyotą wciąż walczy o życie. Jak ustaliliśmy, rokowania są ostrożne.

Super Express Google News
  • Sąd aresztował Piotra B. i Patryka R. po śmiertelnym wypadku w Łomiankach, w którym zginęli Nikola i Kacper.
  • Zatrzymani spożywali alkohol, a kierowca miał zakazy prowadzenia pojazdów i namawiał pasażera do wzięcia winy na siebie.
  • Prokuratura nie wyklucza zmiany zarzutów na surowsze, m.in. katastrofę w ruchu lądowym. Śledczy zebrali już 500 stron akt.

Tymczasowe aresztowania po wypadku w Łomiankach

W środę rano prokuratura poinformowała o decyzji sądu w sprawie dwóch mężczyzn zatrzymanych po tragicznym wypadku w Łomiankach. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Żoliborza zastosował wobec Piotra B. (33 l.) oraz Patryka R. (44 l.) tymczasowy areszt na trzy miesiące.

Litr wódki i sześć piw

Jak przekazał prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w sprawie zgromadzono już obszerny materiał dowodowy. Śledczy dysponują wyjaśnieniami, z których wynika, że kierowca miał być świadomy dwóch obowiązujących go zakazów prowadzenia pojazdów. Po zdarzeniu miał także namawiać jednego z pasażerów do wzięcia na siebie odpowiedzialności za spowodowanie wypadku.

Prokuratura potwierdza również wstępne ustalenia dotyczące alkoholu. - Jeśli chodzi o kwestię alkoholu, potwierdziła się - przekazał prokurator, wskazując, że według jednego z podejrzanych uczestnicy zdarzenia we wczesnych godzinach popołudniowych spożyli około litra wódki i około sześciu piw.

Łukasz Ż. po wypadku na Trasie Łazienkowskiej zadzwonił do matki ofiary. "Uciekam do Hiszpanii"

Śledczy dziękują świadkom za współpracę

Śledczy podkreślają, że sprawa ma dynamiczny przebieg. Do prokuratury zgłosiło się wielu świadków, w tym osoby jadące wiaduktem w Łomiankach oraz kierowcy pojazdów uczestniczących w zdarzeniu. Zabezpieczono także kilkanaście nagrań, które dokumentują przebieg wypadku. Łącznie zgromadzono już około 500 stron akt.

- Od zatrzymania sprawców do zastosowania tymczasowego aresztu minęło około 40 godzin - poinformował rzecznik prokuratury.

Będzie zmiana zarzutów?

Prokuratura nie wyklucza zmiany kwalifikacji prawnej czynu. Możliwe jest rozszerzenie zarzutów, m.in. w kierunku katastrofy w ruchu lądowym. Śledczy analizują skalę zagrożenia i okoliczności zdarzenia.

Stan zdrowia 20-letniego kierowcy Toyoty pozostaje bardzo ciężki. Według ustaleń prokuratury ofiary wypadku znały się i wracały wspólnie z wyjazdu. 

Kierowca lekkomyślny jak Łukasz Żak

Prokurator odniósł się także do charakteru sprawy, wskazując na wyjątkową skalę zdarzenia i jego okoliczności. - Od czasu wypadku na trasie Łazienkowskiej nie mieliśmy sprawy o takim nagromadzeniu lekkomyślności i emocji - ocenił.

Tragedia w niedzielę wieczorem

Do dramatycznego wypadku doszło w niedzielę wieczorem na wiadukcie w Łomiankach, na wysokości skrzyżowania ulic Kolejowej i Brukowej. W zdarzeniu uczestniczyło sześć samochodów, co doprowadziło do poważnych utrudnień w ruchu.

Na miejscu zginęły dwie osoby. To 19-letnia Nikola oraz 15-letni Kacper. Ich 20-letni kolega, który kierował Toyotą, w ciężkim stanie trafił do szpitala i wciąż walczy o życie. Tuż po zdarzeniu jeden z samochodów oddalił się z miejsca wypadku. W związku z tym policja rozpoczęła szeroko zakrojone działania, które doprowadziły do zatrzymania dwóch mężczyzn.

W poniedziałek Komenda Stołeczna Policji informowała o intensywnych czynnościach operacyjnych i zabezpieczeniu pojazdu, który miał być związany ze sprawą. Przesłuchania zatrzymanych były możliwe dopiero po wytrzeźwieniu.

Prokuratura ujawnia szczegóły

Podczas wtorkowego briefingu prokurator Piotr Antoni Skiba ujawnił pierwsze szczegóły dotyczące przebiegu zdarzenia. Z ustaleń wynika, że Audi miało poruszać się z dużą prędkością i wykonywać ryzykowne manewry. W pewnym momencie doszło do kontaktu z Toyotą, która następnie przebiła bariery i kilkukrotnie dachowała, uderzając w inne pojazdy.

Zarzuty wobec 44-latka obejmują m.in. spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości, ucieczkę z miejsca zdarzenia, złamanie zakazów prowadzenia pojazdów oraz posiadanie narkotyków. Grozi mu od 5 do 20 lat więzienia.

33-latek odpowiada za nieudzielenie pomocy poszkodowanym. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.

Śledczy kontynuują czynności procesowe i analizują materiał dowodowy.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki