Dwie osoby zatrzymane po dachowaniu BMW. Wiadomo, co z 18-letnim kierowcą

2026-03-11 5:20

W miejscowości Mąkolin, niedaleko Płocka, doszło do przerażającej tragedii. Pięcioro nastolatków podróżowało samochodem marki BMW, gdy na łuku drogi 18-letni kierowca stracił panowanie nad pojazdem i doprowadził do dachowania. Zarówno kierowca, jak i jeden z pasażerów, po opuszczeniu szpitala, zostali zatrzymani przez policję. Prokuratura przekazała Radiu ESKA, że jedna z osób zatrzymanych została zwolniona do domu.

  • W miejscowości Mąkolin pod Płockiem doszło do śmiertelnego wypadku drogowego.
  • BMW z pięciorgiem nastolatków dachowało po tym, jak kierowca stracił panowanie nad pojazdem na łuku drogi.
  • 18-letni kierowca i 17-letni pasażer zostali zatrzymani przez policję po opuszczeniu szpitala.
  • Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Makabryczny wypadek w Mąkolinie. Dwie osoby zatrzymane, pasażer zwolniony do domu

Po tragiczny wypadku w miejscowości Mąkolin (powiat płocki) zarówno 18-letni kierowca, jak i jeden z pasażerów, po opuszczeniu szpitala, zostali zatrzymani przez policję. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tragicznych zdarzeń, które rozegrały się w poniedziałek, 9 marca. Postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 177 §2 Kodeksu karnego, który dotyczy spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym.

Jak dowiedziało się Radio ESKA, kierowca samochodu, który nadal pozostaje zatrzymany, najprawdopodobniej jeszcze dzisiaj, 11 marca, usłyszy zarzuty. 17-letni pasażer, po wstępnym przesłuchaniu w charakterze świadka, został zwolniony do domu. 

- Jedna z dwóch zatrzymanych osób została zatrzymana w charakterze świadka. Złożyła bardzo obszerne zeznania na temat okoliczności tego zdarzenia. I po tych czynnościach została zwolniona do domu - powiedział Radiu ESKA Bartosz Maliszewski z płockiej prokuratury okręgowej

Świadek: "To była masakra. Wzięłam tę dziewczynkę za ręce, ale już nie żyła"

Pierwsze chwile po wypadku opisał świadek zdarzenia, pan Andrzej Więckowski (67 l.), który jako jeden z pierwszych dotarł na miejsce tragedii. Jego relacja mrozi krew w żyłach. „Wszyscy leżeli poza samochodem, cali byli we krwi. To była masakra. Wziąłem tę dziewczynkę za ręce, ale już nie żyła” – mówił wstrząśnięty mężczyzna reporterowi „Super Expressu”. Te słowa doskonale oddają grozę sytuacji i skalę tragedii, jaka rozegrała się na spokojnej dotąd drodze w Mąkolinie.

Sonda
Co jeszcze można zrobić, by wypadków na polskich drogach było mniej?
Zygmunt i Sylwester zginęli w pożarze. To było morderstwo

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki