Mieszkańcy bloku przy ulicy Jana Olbrachta wciąż żyją tragedią, która rozegrała się tam we wtorek po południu. W jednym z mieszkań znaleziono ciało 67-letniej kobiety. W lokalu był także mężczyzna, który zabarykadował się w łazience z nożem. Policjanci obezwładnili go po użyciu gazu i tarcz. Dla sąsiadów największym szokiem jest to, że nic wcześniej nie wskazywało na dramat.
− Nigdy nie było żadnej policji, nic. Nasza klatka uchodziła za najspokojniejszą − opowiada reporterowi „Super Expressu” jedna z mieszkanek. Kobieta dobrze pamięta ostatnie spotkanie z Ewą. − To było w poniedziałek, około trzynastej. Wynosiłam śmieci. Ewa była po operacji biodra, o kulach, wsiadała do samochodu. Syn jej pomagał − wspomina.
Między sąsiadami doszło wtedy do krótkiej wymiany zdań, były nawet żarty. Jak podkreśla, rodzina sprawiała wrażenie bardzo spokojnej. − Te dzieci były nadzwyczaj spokojne. Syn zawsze mówił „dzień dobry”, kulturalny człowiek. Córka też bezproblemowa. Nic złego się tutaj nie działo − mówi. Jeszcze tydzień wcześniej Ewa normalnie zajmowała się wnuczką.
− Widziałam, jak odbierała ją ze szkoły, bo często to robiła. Ona jeszcze pracowała, mimo że ja już jestem na emeryturze − dodaje sąsiadka.
Wtorkowa interwencja policji kompletnie zburzyła poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. − Było słychać karetkę i policję. Potem krzyczeli: „Proszę otworzyć drzwi, policja!”. A później weszli ci z tarczą − wspomina. Po kilku minutach policjanci wyprowadzili mężczyznę z mieszkania. − Miał całą twarz we krwi. Położyli go na nosze i przypięli pasami. Widziałam też córkę, która podała mu jakieś ubranie − relacjonuje kobieta.
Wieczorem klatka schodowa nadal była pełna policjantów. − Jeszcze koło 22 rozmawiałyśmy z sąsiadką, czy zamykać drzwi na noc. Wtedy policjant zapytał, czy mogą zostać otwarte, bo funkcjonariusze będą się jeszcze kręcić po budynku − opowiada.
Najgorsza wiadomość przyszła jednak dopiero rano. − Sąsiadka zapukała do drzwi i krzyczy: „Sąsiadko, zabójstwo!”. Ja nie mogłam uwierzyć. Mówię panu, jeszcze się trzęsę − kończy mieszkanka bloku.