Horror w Markach! Siniaki na plecach 4- letniej Nikoli. Piękna żona gangstera biła swoją córeczkę?

2021-03-18 14:01
żona ganstera
Autor: PD/ Super Express

Prokuratura w Wołominie postawiła 23-letniej Sandrze S. zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad swoją 4 -letnią córką Nikolą. Według śledczych dziewczynka miała być regularnie bita przez matkę od 6 tygodni. Świadczyć o tym miały zasinienia na plecach dziecka. Dziewczynka i jej miesięczna siostrzyczka trafiły już do rodziny zastępczej. Matka natomiast dostała dozór policji i ma zakaz zbliżania się do dzieci. Dotarliśmy do Sandry S. Przyznaje, że dała czasem klapsa córce, jak była niegrzeczna, ale jej nie biła. - Dałam jej czasem klapsa, jak rozrabiała, ale się nad nią nie znęcałam - mówi nam matka.

Żona gangstera pobiła dziecko? Opowiada o tym co się stało naprawdę

Zawiadomienie o tym, że dziecko jest bite złożyła na policję dyrektorka przedszkola w Markach. Dziecko miało zasinienia na plecach i w okolicach pośladów. - Dyrektorka placówki powiadomiła nas o tym, że jedno z dzieci może być ofiarą przemocy domowej. Policjanci natychmiast udali się do placówki. Obecni na miejscu byli też pracownicy OPS-u - informuje Tomasz Sitek z Komendy w Wołominie. Funkcjonariusze sporządzili protokół ze zdarzenia. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. Ratownicy przewieźli małą do szpitala na badania. Zaraz po nich dziewczynka trafiła po opiekę babci. Sandra S. została zatrzymana trafiła do celi. Prokuratura postawiła jej zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad córką.

Ma też zakaz zbliżania się do swoich dzieci. Nikola i jej miesięczna córeczka trafiły do rodziny zastępczej. Czy matka rzeczywiście znęcała się nad córką? Dotarliśmy do Sandry S. Kobieta przyznaje, że dawała klapsy za złe zachowanie, ale nie znęcała się nad córką. - W środę włożyłam córkę do wanny i na chwilę wyszłam z łazienki. Kiedy wróciłam, zobaczyłam, że ma w ręku maszynkę do golenia. Nie chciała jej odłożyć. Zdenerwowałam się, wyrwałam ją jej z ręki i dałam kilka klapsów, ale nie takich, żeby były siniaki – tłumaczy matka. Kobieta jest zrozpaczona. Nie wyobraża sobie życia bez swoich dzieci. Ma kontakt z nimi tylko przez telefon. - Nikola tęskni i chce wracać - dodaje. Zapytaliśmy sąsiadów Sandry S., czy słyszeli coś niepokojącego. - Nie słyszałem nic, co mogłoby zwrócić moją uwagę. Dzieci zadbane i uśmiechnięte. Wydaje mi się, że to normalna kobieta i matka. Nie wierze w to, że biła córkę – mówi jeden z sąsiadów. Rodzina nie zamierza się poddać. Będzie walczyć o odzyskanie dzieci. Kobiecie może grozić do 8 lat pozbawienia wolności.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE