Warto zrozumieć budżet Warszawy

i

Autor: SEBASTIAN WIELECHOWSKI/SUPER EXPRESS(2), shutterstock

Kraj o Warszawie

Jak zrozumieć budżet Warszawy. Magia wielkich liczb i wielki dół w stolicy. Kraj o Warszawie. Felieton

2022-11-19 9:48

Gdy słyszymy, że plan budżetu samorządowego Warszawy na przyszły rok to blisko 23 miliardy złotych, to dla przeciętnego warszawiaka jest to kwota niewyobrażalna, daleka i... obojętna. Magia wielkich liczb nie na wszystkich działa. - Ja muszę przyznać, że po rozmowie ze skarbnikiem Warszawy o planach budżetowych na 2023 rok jestem przerażona! - pisze dziennikarka Izabela Kraj w najnowszym felietonie z cyklu "Kraj o Warszawie" . Co ją tak przeraziło? Czy tak samo przerażony jest prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski?

Gdy słyszymy, że plan budżetu samorządowego Warszawy na przyszły rok to blisko 23 miliardy złotych, to dla przeciętnego warszawiaka jest to kwota niewyobrażalna, daleka i... obojętna. Bo dla pani Krysi z bazaru na Szembeku czy pana Jurka jeżdżącego taksówką, kwoty 23 miliardy i 20 miliardów są tak samo abstrakcyjne. Nie robi na nich wrażenia, gdy prezydent Warszawy straszy, że w kasie miasta może zabraknąć trzech miliardów na ważne wydatki. Bo pani Krysia i pan Jurek dotkliwie odczują brak 500 złotych we własnym portfelu, gdy zabierze im te pieniądze wyższy rachunek za prąd i gaz, ale nie przejmą się, gdy urzędnicy wyliczą, że rachunki za energię w skali całej Warszawy (we wszystkich urzędach, szkołach, żłobkach, szpitalach, teatrach czy domach kultury) rosną z 467 mln zł w 2021 roku do 800 mln zł w 2023. A to przecież ta sama podwyżka, tylko w nieco większej skali!

Wielu warszawiaków nie ma pojęcia jak jest tworzony budżet miasta. Niektórym być może znudziło się powtarzane przy każdej możliwej okazji przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego tłumaczenie, że w kasie miasta będzie w kolejnych latach mniej pieniędzy przez kolejne pomysły rządu PiS – związane z reformą podatków, zmianami w systemie edukacji czy wprowadzeniem Polskiego Ładu. Znudziło się, bo Trzaskowski nie tłumaczy co to tak naprawdę oznacza.

Spróbujmy jednak zrozumieć ten budżet. W 2023 roku dochody miasta będą niższe o 20 mln zł od tych w 2022 roku. Niby niewielka różnica – relatywnie do kasy miasta ma wpłynąć wszak ponad 20 mld zł. A jednak sytuacja zaczyna wyglądać dramatycznie, gdy porównamy, że to o 1,5 miliarda mniej niż w 2021 roku i przybiera rozmiary katastrofy, gdy zrozumiemy że - gdyby nie zmiany przepisów wprowadzone przez rząd i parlament - do kasy miasta mogłoby wpłynąć aż o 3,5 miliarda złotych więcej!

To kwota, która wystarczyłaby Warszawie na samodzielne zbudowanie sporej części III linii metra. To więcej niż roczny budżet na inwestycje w całej Warszawie! Tyle dziś ekipa Trzaskowskiego planuje wydać na wszystkie rozwojowe projekty w mieście w 2023 roku (trasy tramwajowe, dokończenie metra na Bemowie, Muzeum Sztuki Nowoczesnej czy kładkę rowerową przez Wisłę).

Ale tych dodatkowych 3,5 mld zł już nie ma. I nie wrócą. Zniknęły z miejskiej kasy, bo rząd inaczej podzielił wpływy z PIT, które do tej pory były podstawą egzystencji stołecznego samorządu.

Po tych zmianach oczywiście część pieniędzy pozostała w kieszeniach podatników, ale zdecydowanie większa część wpływów z PIT zasiliła budżet państwa i jest po prostu wydawana przez urzędników państwowych, nie samorządowych.

Trzaskowski grzmi co chwila: „Rząd zabrał Warszawie miliardy złotych!”.

Ale co to właściwie oznacza? Muszę przyznać, że po raz pierwszy, rozmawiając ze skarbnikiem miasta Mirosławem Czekajem o przyszłorocznych liczbach i prognozach finansowych Warszawy na kolejne lata, byłam przerażona. Tak. Skarbnik zdołał mnie – dziennikarkę analizującą miejskie wydatki od ponad 20 lat – przerazić. Bo słupki nie pokazują optymistycznych perspektyw dla stolicy. Pokazują raczej, że Warszawa w kolejnych latach będzie cofać się w rozwoju, że czeka nas zastój i łatanie bieżących wydatków, a nie budowanie czegoś nowego i ładnego. Wydatki miasta, które przez ostatnie lata systematycznie przyrastały o miliard i dwa, teraz mniej więcej do 2028 roku mają być na tym samym poziomie. Wydatki inwestycyjne w 2028 spadną – według prognoz - zaledwie do miliarda złotych. Tyle, to Warszawa na inwestycje wydawała 18 lat temu!

Z tej magii wielkich liczb niestety wynika wielki dół za kilka lat, w którym się znajdzie Warszawa.

Lekko się pocieszam, że te prognozy nie uwzględniają unijnych funduszy, na które jednak Warszawa bardzo liczy. Ale na razie dotacje z UE przewidziane są na dwa kolejne lata. Później kwota w planie budżetu wynosi „zero”. Nie przeraża Was to?

Izabela Kraj

[email protected]

Izabela Kraj

i

Autor: Sebastian Wielechowski / Super Express Izabela Kraj, Super Express
Sonda
Czy wiesz jak powstaje budzet miasta st. Warszawy?