- Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński był niekwestionowanym autorytetem moralnym, który w trudnych czasach PRL-u kształtował tożsamość narodu.
- Jego niezłomna postawa wobec władz komunistycznych doprowadziła do uwięzienia, gdzie stworzył dzieła będące fundamentem odnowy duchowej Polski.
- Odkryj, jak jego wizja przygotowała grunt pod pontyfikat Jana Pawła II i narodziny „Solidarności”, i poznaj jego ponadczasowe przesłanie!
Stefan Wyszyński, znany jako Prymas Tysiąclecia, zapisał się w historii niezłomną postawą wobec władz PRL. Jego historyczne „Non possumus!” z maja 1953 roku, będące odpowiedzią na próby podporządkowania Kościoła państwu, stało się bezpośrednią przyczyną jego aresztowania i trzyletniego uwięzienia.
Prymas w czasach próby: od „Non possumus” do uwięzienia
Gdy w 1948 roku, po śmierci kardynała Augusta Hlonda, papież Pius XII mianował 47-letniego biskupa lubelskiego nowym Prymasem Polski, Kościół wkraczał w najtrudniejszy okres powojennej historii. W obliczu narastającego terroru stalinowskiego, Stefan Wyszyński podjął ryzykowną decyzję o dialogu z władzami komunistycznymi, chcąc uchronić wykrwawiony po wojnie naród przed dalszym rozlewem krwi. Podpisane w 1950 roku „Porozumienie” z rządem okazało się jednak pułapką, której komuniści nie zamierzali dotrzymywać.
Wobec nasilających się represji, aresztowań księży i prób całkowitego podporządkowania Kościoła państwu, Episkopat pod jego przewodnictwem wystosował w maju 1953 roku historyczny memoriał. To właśnie wtedy Stefan Wyszyński, widząc zagrożenie dla suwerenności Kościoła, wypowiedział w imieniu biskupów słynne słowa: „Rzeczy Bożych na ołtarzach cesarza składać nie wolno. Non possumus!” (Nie możemy!). Ta odważna postawa stała się bezpośrednią przyczyną jego aresztowania w nocy z 25 na 26 września 1953 roku.
Jak informuje Michalina Jankowska, Dyrektor Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego, sam Stalin miał być przeciwny aresztowaniu, obawiając się uczynienia z prymasa męczennika. Trzyletnie uwięzienie w Rywałdzie, Stoczku Warmińskim, Prudniku i Komańczy było starannie zaplanowaną operacją izolacji, która miała go złamać. Mimo to, czas ten okazał się dla niego okresem niezwykłej duchowej płodności. To właśnie w ostatnim miejscu internowania Prymas Tysiąclecia stworzył swoje dwa największe dzieła duszpasterskie: Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego oraz program Wielkiej Nowenny. Uwolniony 28 października 1956 roku na fali politycznej odwilży, powrócił do Warszawy w aurze moralnego zwycięzcy.
i
Polecany artykuł:
Duchowy ojciec i mentor. Wyjątkowa więź z Karolem Wojtyłą
Relacja między Stefanem Wyszyńskim a Karolem Wojtyłą była jedną z najgłębszych w historii polskiego Kościoła. Prymas był dla metropolity krakowskiego nie tylko przełożonym, ale przede wszystkim mentorem i duchowym ojcem. Jak wspomina Michalina Jankowska, Dyrektor Instytutu Prymasowskiego, ich przyjaźń zacieśniła się po nominacji kardynalskiej Wojtyły. „Prymas mawiał: dwa konie ciągną Kościół w Polsce, bo w naszym kraju było wtedy tylko tych dwóch kardynałów” – cytuje Jankowska, dodając, że ich spotkania miały też mniej formalny charakter, obejmując wspólne śpiewanie czy nawet grę w siatkówkę, gdzie Wyszyński zawsze pełnił rolę sędziego.
Ukoronowaniem ich wspólnej drogi był wybór Karola Wojtyły na papieża 16 października 1978 roku. Prymas Tysiąclecia zaraz po konklawe wypowiedział do nowego papieża znamienne słowa: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie". Sam Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, jak fundamentalna była dla niego postać prymasa. W przejmujących słowach zwracał się do niego: „Czcigodny i Umiłowany księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na stolicy Piotrowej tego Papieża Polaka….gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, który związany jest z Twoim biskupim, prymasowskim posługiwaniem”. Jak opowiada Michalina Jankowska, powołując się na relację Marii Okońskiej, Ojciec Święty przyznał nawet, że nie przyjąłby wyboru bez zgody prymasa, mówiąc: „Nie chciałem zostawić go samego!”.
Ich losy w symboliczny sposób splotły się w maju 1981 roku. Gdy światem wstrząsnęła wiadomość o zamachu na Jana Pawła II, kardynał Wyszyński leżał na łożu śmierci. W ostatnich dniach prosił naród, by modlitwy w jego intencji skierować „ku Matce Chrystusowej o zdrowie i siły dla Ojca Świętego”, co sam nazwał „dziwną po prostu synchronizacją naszego życia”.
i
Polecany artykuł: