Kolejki jak za PRL-u, a listonosz zostawia awizo albo nic. Tak nie działa Poczta Polska. „Tego, by Bareja nie wymyślił!”

2026-03-11 18:53

Długie kolejki, brak listonoszy, paczki, które nigdy nie docierają do drzwi i nerwowe szukanie ważnych listów po kilku placówkach. Reporter „Super Expressu” sprawdził, jak działa Poczta Polska w miejscowościach pod Warszawą. A właściwie jak nie działa. To, co usłyszeliśmy od mieszkańców, przypomina sceny z minionej epoki. − Bareja by tego nie wymyślił, to jest dramat − mówi jeden z nich. Poczta Polska nie odpowiedziała na nasze pytania, ale pracownicy mówią wprost - to efekt masowych zwolnień u państwowego giganta.

Piotr Lis, reporter
Piotr Lis, reporter

Ten temat powstał dzięki sygnałowi od naszych Czytelników. Masz dla nas temat lub interwencję? 

Autor czeka na kontakt pod adresem [email protected].

Ogromne kolejki, brak pracowników i przesyłki, które zamiast trafić do adresata, kończą jako awizo i zalegają w placówkach Poczty Polskiej. Tak wygląda rzeczywistość mieszkańców podwarszawskich miejscowości. Po skargach, które otrzymaliśmy w naszej redakcji, postanowiliśmy sprawdzić na własnej skórze, jak bardzo ten system nie działa. Odwiedziliśmy placówki w Grodzisku Mazowieckim, w Milanówku oraz w Sulejówku. Wszędzie zastaliśmy potężne kolejki i podobne historie.

Problemy Poczty Polskiej w podwarszawskich miejscowościach

Prawie zawsze są tu kolejki. Związane jest to z małą obsadą i dużym regionem, który obsługujemy - powiedział nam anonimowo jeden z pocztowców z Grodziska Mazowieckiego. Mieszkańcy mówią jednak o poważnych konsekwencjach. Chodzi nie tylko o stracony czas, ale też o pieniądze i nerwy.

Grzegorz z Milanówka opowiedział nam swoją historię: − Jest środa, miałem mieć wczoraj pieniądze, nie mam pieniędzy, nie mam awiza, nie mam niczego. Nie ma nic. Ale jest taka kolejka, że nie chce mi się tutaj nawet stać.

Nie lepiej sytuacja wygląda po prawej stronie Wisły. W Sulejówku mieszkańcy twierdzą, że listonosze często nawet nie próbują dostarczyć przesyłek. Zamiast tego zostawiają awizo albo… nie zostawiają niczego. Sławomir, mieszkaniec, nie kryje frustracji: − No tutaj jest specyficzny klimat. To taki stary PRL. Ciągle kolejki, niekoniecznie się spieszą do pracy. Jeszcze ci listonosze, którzy nie dowożą paczek, nie zostawiają listów, nawet tego nie próbują robić. Zostawiają od razu awizo. Niedawno miałem taką przygodę, że przychodzę tutaj na pocztę, wchodzę, no nie ma nikogo, siedzą dwie pani ekspedientki i w jednym jest wystawiona komunikat okienko nieczynne, zapraszamy do okienka obok i w drugim to samo.

Listonosze nie dostarczają przesyłek. Relacje mieszkańców

Problemy dotyczą także paczek zamawianych z dostawą do domu. Klienci mówią, że zamiast kuriera pod drzwiami dostają informację, że przesyłkę muszą odebrać sami.

Paweł z Grodziska Mazowieckiego nie zostawia na systemie suchej nitki: − To jest mordownia, a nie poczta. Działa to tak samo, jak działało i 30 lat temu. Zamówiłem paczkę z dostawą do domu, a tu dostaję, że ja muszę tutaj przyjechać. A dlaczego? Przecież jeżeli się nie wywiązują z obowiązku dostarczenia, to niech nie dają takich usług.

Zaginione przesyłki i frustracja mieszkańców Żabiej Woli

Jeszcze poważniejsze problemy opisują mieszkańcy Żabiej Woli. Tam, jak twierdzą, przesyłki potrafią znikać na długie tygodnie. Pani Ewa opowiada o swoich doświadczeniach:

Od tygodnia poszukuję swojej przesyłki. Jeżdżę od poczty do poczty, nikt jej nie ma. I wcześniej też był problem, bo mąż poszukiwał listu, bo nie dotarł, i go też szukaliśmy przez kilka tygodni. Także jest problem. Jak przyjechałam i pytałam w placówce, to słyszałam jedynie, że nie mają listonoszy. Są też takie sytuacje, że listonosz podjeżdża, trąbi, i zanim człowiek się domyśli, że to on, to od razu odjeżdża − tłumaczy.

Niektórzy mieszkańcy z Sulejówka, z którymi rozmawialiśmy dodają, że na ważne przesyłki czekają tygodniami. Pan Krzysztof, z którym dyskutowaliśmy przed budynkiem poczty, relacjonuje: − Po co paczki te paczki przyjmują, no po co? Jak nie potrafią ich dowieźć na czas? Bareja by tego nie wymyślił, to jest dramat. Kartę mi wysłali dwa tygodnie temu i jeszcze jej nie dostałem. Nie dostałem nawet awizo.

Poczta Polska milczy i nie chce rozmawiać o problemie

O sytuacji w placówkach Poczty Polskiej chcieliśmy porozmawiać w centrali państwowego giganta przy ul. Rodziny Hiszpańskich na warszawskim Mokotowie. Chcieliśmy zadać pytania prasowe w biurze prasowym. Na miejscu usłyszeliśmy jednak, że bez wcześniej umówionego spotkania nie możemy porozmawiać z nikim z centrali. Pytania prasowe wysłaliśmy drogą mejlową. Do momentu publikacji artykułu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania. 

Poczta Polska zamyka oddział w zabytkowym gmachu. To "optymalizacja kosztów"
Sonda
Jak oceniasz pracę Poczty Polskiej?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki