Koniec pubu Piw Paw w centrum Warszawy! "Rząd nas pokonał" - opowiada właściciel [WYWIAD, ZDJĘCIA]

2021-04-28 18:57
Covid zabił Piw Paw. Rozmowa z właścicielem
Autor: Sebastian Wielechowski/Super Express

- Czasami czułem się jakbym przeniósł się do czasów wojny. Musiałem uciekać przed siedmioma policjantami, którzy śledzili mnie, gdy wychodziłem z pubu. Walczyłem o zachowanie interesu, ale covid i rząd nas pokonał - opowiada nam Michał Maciąg, właściciel Piw Paw, pubu w centrum Warszawy, który właśnie zbankrutował.

- Stałem za barem, nie mieliśmy specjalnie dużo klientów, bo już była ta panika nakręcana przez media. Mój pracownik, który wyszedł na papierosa i siedział na Twitterze, podszedł do mnie i powiedział „musimy zamknąć”. - Jak to musimy zamknąć – odparłem. „No premier tak ogłosił na Twitterze” - usłyszałem - tak były właściciel pubu Piw Paw Michał Maciąg (45 l.) wspomina rozpoczęcie swojej największej walki w życiu. Bitwy z rządem, z której ostatecznie wrócił „na tarczy”.

- Po pierwszym lockdownie, który nas mocno sponiewierał, próbowaliśmy tę firmę jakoś ratować. Zmniejszaliśmy swoje wewnętrzne koszty, po to, żeby być w stanie utrzymać zatrudnienie i jakoś to wszystko dopiąć. Ale w październiku rząd po raz drugi podstawił nam nogę i wtedy już nie było czego zbierać – opowiada Michał Maciąg. Z czasem dwutygodniowe obostrzenia zmieniły się w kilkumiesięczne. Ostatecznie właściciel lokalu stanął przed dylematem, albo zwolnić pracowników i zamknąć lokal, albo próbować obchodzić wprowadzane chaotycznie przez rząd przepisy.

- Na początku próbowaliśmy robić szkolenia, bo one były dozwolone. Później powiedzieli, że otwierają muzea, więc powstało u nas muzeum kapsli. Po prostu dostosowywaliśmy się do tych poranionych pomysłów rządu – tłumaczył były właściciel. - Każdego dnia tutaj stała grupa policjantów. Czasami było ich dziesięciu, a czasami czterdziestu. Za każdym razem kończyło się to inaczej. Filmowanie, legitymowanie, zatrzymania, dawanie mandatów, czasem używanie gazu. Odbierałem to jako próby zastraszenia – dodał Michał Maciąg.

Właściciel pubu ostatecznie po wielu dniach walki, podjął decyzję o zamknięciu lokalu. - Miałem towar, który się zaczął psuć, tysiące hektolitrów piwa, które trzeba chłodzić. Na to trzeba pieniędzy. Próbowałem to sprzedać. Jednak ostatecznie policja wszystko skonfiskowała i doszliśmy do momentu takiej ściany. Nie mieliśmy czego sprzedawać. Możemy brać dziesięć złotych za wejście i dalej wpuszczać tu ludzi, jednak to nie wystarcza na utrzymanie takiego lokalu, gdzie kilkadziesiąt tysięcy kosztuje czynsz – podsumował Michał Maciąg.

Covid zabił Piw Paw. Rozmowa z właścicielem Pubu
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE