- Tradycje handlowe Pragi sięgają 1648 roku, kiedy król Władysław IV ustanowił piątki dniami targowymi dla handlu bydłem i końmi.
- Targowisko na Pradze, pełne gwaru i chaosu, było inspiracją dla artystów i świadkiem niezwykłych wydarzeń, takich jak słynna ucieczka krowy.
- Odkryj, jak elegancka laska dżentelmena mierzyła konie i dlaczego to miejsce było sercem Pragi.
Warszawa Praga, piątkowy targ koński
Praskie tradycje handlowe sięgają aż 1648 roku, kiedy król Władysław IV nadał Pradze prawa miejskie. Jak informuje Katarzyna Kuzko-Zwierz z Muzeum Warszawskiej Pragi, już wtedy w królewskim dokumencie wyznaczono piątki jako dni targowe dla handlu bydłem i końmi. Przez wieki targowisko było sercem tej części miasta – miejscem gwarnym, chaotycznym i pełnym życia.
To właśnie ten ferment przyciągał artystów. Wielbicielem targu końskiego był sam Juliusz Kossak, który na swoich płótnach uwieczniał nerwowe, pełne gracji sylwetki koni. Targ był też sceną dla mniej malowniczych obrazków, jak stada bydła pędzone ulicami aż z odległej Ukrainy, które trafiały do rzeźni przy, nomen omen, ulicy Krowiej.
Laska dżentelmena i płótna mistrza
Jak wyglądał taki handel? W zbiorach Muzeum Warszawskiej Pragi znajduje się unikatowy przedmiot, który uchyla rąbka tajemnicy. To elegancka laska z XIX wieku, z którą dżentelmen mógł wybrać się na spacer, a która po wysunięciu ukrytej miarki stawała się profesjonalnym narzędziem do mierzenia konia w kłębie. Ten niezwykły wyrób rzemieślniczy to dowód na to, że targ był miejscem poważnych interesów.
Całą atmosferę tego miejsca doskonale udokumentował warszawski fotograf Konrad Brandel. Jego zdjęcia z około 1893 roku pokazują świat, którego już nie ma pełen błota, wozów i mężczyzn w kapeluszach dobijających targu.
Najsłynniejsza ucieczka w historii Pragi
Z gwarem targu wiążą się też historie, które do dziś opowiadają sobie Prażanie. Najsłynniejszą z nich przytaczał varsavianista Olgierd Budrewicz. To opowieść o krowie, która pewnego dnia postanowiła zerwać się ze swojego losu.
„Przez most Poniatowskiego popędziła krowa do miasta. Na placu Trzech Krzyży obrała kurs na azymut i wylądowała w kinie Śląsk, gdzie narobiła rabanu i zdemolowała kasę. Rajd zakończyła na Czerniakowie. Stamtąd została odprowadzona na dołek, czyli… do rzeźni.”Olgierd Budrewicz
Takie to były praskie historie. Zuchwałe, nieprzewidywalne i z tragicznym, acz dosadnym finałem.
Zmierzch targu i nowe życie
Targ koński nie zawsze mieścił się w tym samym miejscu. Jego lokalizacja zmieniała się na przestrzeni lat. Ostatecznie targ koński przetrwał do 1949 roku. Dziś w miejscu, gdzie kiedyś handlowano zwierzętami, znajduje się spokojny Park Obwodu Praga Armii Krajowej. Teren ten położony jest między ulicami: Grochowską, Podskarbińską, Kobielską i Weterynaryjną na Grochowie.