Maszyniści zakończyli protest. Utrudnienia potrwają jeszcze długo

Zakończyli akcję, ale chaos na torach zostanie z nami jeszcze długo. Maszyniści kończą protest po katastrofie w Sokolnikach Suchych, a pasażerowie w całej Polsce wciąż mierzą się z gigantycznymi opóźnieniami – sięgającymi łącznie kilkunastu tysięcy minut. Utrudnienia mogą potrwać jeszcze wiele godzin.

Koniec protestu maszynistów

O godz. 12 zakończyła się ogólnopolska akcja protestacyjna maszynistów polegająca na ograniczeniu prędkości na przejazdach kolejowo‑drogowych do 20 km/h. Informację przekazał szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych, Leszek Miętek. Jak podkreślił, środowa katastrofa w Sokolnikach Suchych, w której zginęła pasażerka pociągu, była – jak to ujął – „przekroczeniem czerwonej linii”.

– Z kolejarską punktualnością o godzinie 12 rozpoczynamy konferencję prasową. Właśnie w tej chwili zakończyły się działania maszynistów, które zostały podjęte na apel Rady Krajowej o ograniczeniu prędkości na przejazdach kolejowo‑drogowych – powiedział Miętek.

„Akt desperacji”, nie strajk

Szef związku stanowczo odrzuca określanie piątkowej akcji jako strajku. – To nie był żaden strajk, czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy – tłumaczył.

Miętek przypomniał, że maszynista prowadzący feralny pociąg z Lublina do Szczecina doznał poważnych obrażeń. – Leży w tej chwili z połamanym kręgosłupem i z wieloma obrażeniami wynikającymi z tego zdarzenia – mówił.

Gigantyczne opóźnienia w całym kraju

Choć maszynistów już obowiązuje standardowy tryb pracy, skutki ich działań będą odczuwalne jeszcze długo. Ograniczenie prędkości na przejazdach kolejowych sparaliżowało ruch w całej Polsce. Opóźnienia pociągów – zarówno dalekobieżnych, jak i regionalnych – sięgnęły łącznie kilkunastu tysięcy minut.

Składy wciąż wjeżdżają na stacje z ogromnym poślizgiem, a przewoźnicy ostrzegają, że „układanka rozkładowa” może się stabilizować dopiero po kilku godzinach. Pasażerowie muszą uzbroić się w cierpliwość – chaos na torach nie zniknie natychmiast.

„Musieliśmy zareagować”

Miętek podkreślił, że maszynistów do działania zmusiła seria niebezpiecznych zdarzeń na przejazdach kolejowo‑drogowych. – Musieliśmy zareagować. Została przekroczona czerwona linia – mówił.

Czy dobrze znasz slang kolejowy?
Pytanie 1 z 10
"Badyle" to określenie:
Armagedon na kolei

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki