Mąż zamordowanej pani Darii krytykuje służby. "Gadali bzdury. Nikt się nawet u nas nie pojawił"

2026-10-09 15:51

Mąż zamordowanej 37-letniej Darii, woźnej szkolnej z Leszczydół-Nowin, ostro krytykuje postawę służb po makabrycznym ataku nożownika. Daniel ujawnia, że jego rodzina nie otrzymała obiecanego wsparcia psychologicznego, a kluczowe informacje o tragedii czerpał z mediów. Mężczyzna został sam z dwójką osieroconych synów, a jego życie "wywróciło się o 180 stopni". W sieci ruszyła zbiórka pieniędzy na pomoc rodzinie ofiary.

37-letnia Daria zabita w ataku nożownika

W czwartek, 8 października w miejscowości Leszczydół-Nowiny na Mazowszu doszło do makabrycznego zdarzenia. 15-letni były uczeń tej szkoły Wiktor wtargnął do placówki i przy użyciu noża zaatakował osoby znajdujące się w środku. Ranił łącznie trzy osoby, w przypadku jednej z nich rany okazały się śmiertelne.  Ofiarą jest 37-letnia pani Daria, szkolna woźna. 

W rozmowie z "Faktem" mąż zabitej kobiety Daniel ujawnia, że informacje o dramatycznych wydarzeniach w szkole czerpał głównie z mediów, narzeka na brak komunikatów ze strony służb. W chwili ataku był w pracy w Warszawie, ale gdy tylko dotarły do niego wiadomości o zajściu w szkole ruszył do miejscowości. Tam jednak nie otrzymał żadnych wiadomości od służb obecnych na miejscu. 

- Moja żona leżała w szkole. Nie wiedziałem, ile razy została ugodzona, czy otrzymała ciosy w głowę, czy w serce. Nie dostałem kompletnie żadnych informacji. Nawet mnie do niej nie wpuścili – opowiadał mężczyzna.

Pan Daniel twierdzi, że medialny przekaz o otoczeniu jego rodziny opieką mija się z prawdą.

- W telewizji podawali, że nasza rodzina jest otoczona opieką psychologa. Gadali bzdury. Nikt się nawet u nas nie pojawił – powiedział mężczyzna "Faktowi".

Pani Daria osierociła dwójkę synów

Ogromu tragedii dodaje fakt, że zamordowana kobieta miała dwójkę dzieci - synów. 

- Zostałem teraz sam z dwójką dzieci. Całe moje życie wywróciło się o 180 stopni. Zabił mi ukochaną żonę i zabrał matkę moim synom - przekazał mediom mąż zabitej, dodając, że młodszy syn nie wie jeszcze o tej sytuacji, natomiast starszy - co oczywiste - zareagował na sytuację poważnym kryzysem emocjonalnym. 

Mężczyzna zapowiada, że chce jak najsurowszej kary dla sprawcy, jednocześnie stwierdzając, że jego żona znała napastnika, ale nie przypuszczała, że może przyjść do szkoły z zamiarem zaatakowania kogokolwiek. 

W sieci ruszyła właśnie zbiórka pieniędzy na pomoc rodzinie zabitej kobiety. Na moment publikacji tego artykułu na koncie jest już blisko 100 tysięcy złotych. 

Brutalny atak w szkole podstawowej. Napastnik miał 15-lat

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI