- Strażnicy miejscy i ratownicy medyczni walczyli o życie wychłodzonego mężczyzny w Warszawie.
- Mężczyzna został znaleziony nieprzytomny i bez funkcji życiowych; jego ciało miało zaledwie 26,5 stopnia Celsjusza.
- Dzięki reanimacji mężczyzna w ciężkim stanie, ale żywy, został przetransportowany do szpitala.
40-latek bez oznak życia zwisał ze skrzyni
Do zdarzenia doszło w dzielnicy Wawer w środę, 14 stycznia, tuż przed godziną 21. Zaniepokojony przechodzień zauważył leżącego przy ulicy mężczyznę, który nie dawał oznak życia i wybrał numer alarmowy.
Widok, który zastali na miejscu strażnicy, był dramatyczny. Jak relacjonuje młodszy inspektor Jacek Szostakiewicz, jeden z interweniujących funkcjonariuszy, około 40-letni mężczyzna zwisał bezwładnie z plastikowej skrzyni z piaskiem, z głową opadającą w dół. Ciało było lodowate, brakowało oddechu i pulsu.
"Wiedzieliśmy, że w sytuacji wychłodzenia funkcje życiowe są trudno wyczuwalne” - powiedział mundurowy. "To były minuty, a wydawały się wiecznością" - relacjonował jego partner. Funkcjonariusze niezwłocznie rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową.
Polecany artykuł:
Temperatura ciała 26,5 stopnia. Mężczyzna trafił do szpitala
Po kilkunastu minutach na miejsce dotarła karetka pogotowia. Strażnicy pomogli przetransportować mężczyznę do ambulansu, gdzie podłączono go do profesjonalnej aparatury diagnostycznej i kontynuowano resuscytację.
Okazało się, że poszkodowany znajdował się w stanie głębokiej hipotermii - temperatura jego ciała wynosiła zaledwie 26,5 stopnia Celsjusza. Po kilkudziesięciu minutach walki o życie, około 40-letni mężczyzna został zabrany do szpitala. Co robił w mroźną noc na ulicy? Dlaczego doszło do tak skrajnego wychłodzenia organizmu? Sprawa została przekazana policjantom, którzy będą wyjaśniać wszelkie okoliczności zdarzenia.