Mój syn umarł, bo nie dostał się do dentysty

2013-10-21 5:00

Czy tej strasznej tragedii można było uniknąć? Obolały 27-letni Kamil Kiepura z Pruszkowa od tygodni nie mógł dostać się do dentysty. A ząb bolał go niemiłosiernie i z dnia na dzień było coraz gorzej. Ale termin pierwszej wizyty wyznaczono mu na listopad. Niestety, chłopak jej nie dożył. Zmarł na zawał serca po przyjęciu leków przeciwbólowych, które zdesperowany znalazł pod apteką.

Dramat Kamila Kiepury (†27 l.) rozpoczął się w połowie września.

- Syn zaczął się uskarżać na silny ból zęba. Powiedziałem mu, żeby poszedł z tym do lekarza - opowiada Stanisław Kiepura (57 l.), ojciec Kamila.

27-latek posłuchał rady i wybrał się do państwowej przychodni. Tam usłyszał, że najbliższy możliwy termin do dentysty jest na koniec listopada.

- Widziałem na własne oczy, jak syn z dnia na dzień coraz bardziej cierpiał z powodu bólu - wspomina załamany ojciec.

Tak mijały kolejne dni. Kamil starał się normalnie funkcjonować. Ale któregoś dnia ból zęba tak się nasilił, że Kamil wybiegł do apteki po kolejne lekarstwa przeciwbólowe. Z apteki wyszedł jednak z czymś innym - w pojemniku na przeterminowane leki znalazł przeterminowany ketonal i morfinę w tabletkach.

- Na początku syn nie przyznał mi się, jak naprawdę zdobył te leki. Twierdził, że dostał je za darmo. Dopiero po kilku dniach opowiedział mi całą prawdę, że leki zabrał z pojemnika, który ustawiony był w aptece. Przestrzegłem go wtedy, aby sam nie brał morfiny, bo to zbyt silny lek - mówi ze łzami w oczach Stanisław Kiepura.

Niestety, cierpiący mężczyzna otumaniony lekami nie przestawał ich brać. W końcu stało się najgorsze. 12 października przez cały dzień Kamil nie odbierał telefonu od ojca ani od dziewczyny.

CZYTAJ TEŻ: Gwyneth Paltrow zna sposób na leczenie kaca

- Zaniepokoiło mnie to, że syn nie dawał oznak życia. Późnym wieczorem postanowiłem wejść z policją do jego mieszkania. Zobaczyłem wtedy obraz, którego najbardziej się obawiałem. Mój jedyny syn leżał martwy na łóżku - mówi zrozpaczony ojciec.

Sprawą śmierci Kamila zajęła się Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie. - Śledztwo w tej sprawie trwa. Na razie możemy powiedzieć, że we krwi i w moczu Kamila nie wykryto żadnych substancji toksycznych. Z wyniku sekcji zwłok wynika, że 27-latek zmarł na zawał serca - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Piotr Romaniuk, prokurator rejonowy w Pruszkowie. W sobotę w Brwinowie odbył się pogrzeb Kamila.

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE