Minister edukacji Barbara Nowacka zaproponowała, by nauczyciele mieli prawo do przeszukiwania plecaków uczniów. To odpowiedź na istniejące obawy o powtórzenie niebezpiecznych incydentów, które miało ostatnio miejsca w szkołach. Jeśli pedagog będzie miał podejrzenie, że uczeń ma w plecaku coś, czego mieć w placówce nie powinien, mógłby dokonać przeszukania. Pomysł wywołał duże emocje w mediach społecznościowych, a eksperci i młodzi ludzie wskazują, że takie regulacje tworzyłyby ryzyko nadużyć ze strony nauczycieli. Teraz Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, w rozmowie z RMF FM wskazuje dodatkowo, że kadra i tak jest już przeciążona obowiązkami.
Czytaj także: Nowe wytyczne dla szkół i przedszkoli. Rodzice mogą być zaskoczeni. "Zakaz odbierania dzieci"
- Zwracam uwagę, że nauczyciel do niedawno był dydaktykiem, ewentualnie wychowawcą,a dzisiaj staje się w zasadzie omnipotentem, ma obowiązek robić wszystko w tej szkole - stwierdził Sławomir Broniarz, ubolewając nad tym, że jeśli przepis powstanie, to nauczyciel i tak będzie do takich działań zobligowany, czy mu się to podoba, czy nie. Ale na razie takich regulacji nie ma. Marek Boroń, komendant główny policji, w rozmowie z RMF FM dodaje, że to ochroniarze mogliby przeszukiwać plecaki, a szkoła ma inne narzędzia do tego, by radzić sobie z niebezpiecznymi przedmiotami posiadanymi przez uczniów. Tyle że wiele placówek edukacyjnych ochroniarzy po prostu nie ma.
- Musimy sobie zadać pytanie, czy samorząd jako organ prowadzący ma środki na to, żeby zatrudnić dodatkowy personel, dodatkowych ochroniarzy, którzy moim zdaniem - oni, a nie nauczyciele - powinni przeszukiwać te plecaki w sytuacjach tego rodzaju działań wymagających - powiedział prezes ZNP.- Powinniśmy rozważyć możliwość zatrudnienia dodatkowego personelu, który byłby przeznaczony tylko do owego bezpiecznego monitorowania sytuacji w szkole, a nie obarczać tym nauczycieli, bo on za moment przestanie wykonywać czynności, za które mu się płaci, czyli uczyć - dodał.
Zobacz również: Policja reaguje po atakach nożowników w szkołach. Tysiące placówek skontrolowanych
Sławomir Broniarz nie ma wątpliwości, że takie przepisy mogą tylko obciążyć odpowiedzialnością nauczycieli, a powinno to być raczej coś, co będzie istniało "obok czynności dydaktyczno - opiekuńczo - wychowawczych". - Jeżeli szkoła, konkretny samorząd, może pozwolić sobie np. na bramkę wejściową, to niech to będą bramki - podsumował.
Nie wiadomo, czy pomysł Barbary Nowackiej doczeka się realizacji. Wydaje się jednak, że dziś budzi on raczej mieszane uczucia i stwarza więcej problemów niż faktycznych rozwiązań. Sprawie będziemy się jeszcze przyglądać.