Wszystko zaczęło się w czwartek, 3 września, przed południem. Na skrzynkę urzędu przy ul. Zakroczymskiej trafiła wiadomość z informacją, że w budynku może znajdować się bomba. Nie było czasu na zastanawianie się. Zapadła decyzja o natychmiastowym wyprowadzeniu pracowników na zewnątrz.
Na miejscu działa policja.
– Policja zabezpiecza ewakuację. Najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. Następnie do budynku wkroczą pirotechnicy i sprawdzą informację zawartą w mailu – mówi asp. szt. Katarzyna Trąbińska z Komendy Powiatowej Policji w Nowym Dworze Mazowieckim.
Teraz wszystko zależy od pirotechników. To oni muszą dokładnie przeszukać budynek i sprawdzić, czy groźba była prawdziwa.
Jeżeli bomba nie zostanie odnaleziona, policjanci zaczną szukać osoby odpowiedzialnej za wywołanie paniki i wysłanie groźnej wiadomości.
Niestety może to okazać się trudne. W ostatnim czasie podobne powiadomienia co jakiś czas pojawiają się w różnych częściach Polski. Groźby trafiają do szkół, urzędów, szpitali, a nawet przedszkoli. Ich autorzy często korzystają z zagranicznych bramek internetowych. To bardzo utrudnia dotarcie do osób odpowiedzialnych za sianie paniki.
To już drugi alarm w urzędzie
W samym Urzędzie Miejskim w Nowym Dworze Mazowieckim to już druga taka groźba w ciągu nieco ponad dwóch miesięcy.
Poprzednim razem alarm ogłoszono 26 czerwca. Wtedy również do magistratu wpłynęła wiadomość o rzekomo podłożonej bombie. Z budynku ewakuowano ponad 100 osób, a na miejsce przyjechały służby. Urząd został dokładnie sprawdzony.
Teraz sytuacja się powtórzyła. Do czasu zakończenia działań pirotechników nikt nie może jednak zakładać, że to tylko fałszywy alarm.