Trwa proces Bartosza G., który jest oskarżony o doprowadzenie do tragedii w kwietniu 2025 roku. To wtedy 16-letnia Maja z Mławy miała się z nim spotkać, lecz do domu już nigdy nie wróciła. Akcja poszukiwawcza za nastolatką ruszyła bardzo szybko, a tydzień po zaginięciu dokonano szokującego odkrycia. Ciało dziewczyny ujawniono w kontenerze na śmieci ukrytym w zaroślach, w pobliżu zakładu należącego do rodziny podejrzanego. Sekcja zwłok wykazała, że Maja doznała między innymi rozległych obrażeń głowy, które były skutkiem wielokrotnych uderzeń. W sprawie podejrzanych stał się Bartosz G., który finalnie został zatrzymany w Grecji, gdzie wyjechał na szkolną wymianę tuż po zbrodni. Po zakończeniu procedury ekstradycyjnej, został sprowadzony do Polski. Równolegle prokuratura przygląda się jego matce Katarzynie, która nie daje spokoju rodzinie zamordowanej Mai.
Czytaj także: "Bartosz G. uśmiechał się na sali". Wstrząśnięty tata Mai z Mławy ujawnił, co działo się za zamkniętymi drzwiami
Tymczasem nowa obrończyni Bartosza G., mecenas Agnieszka Prętczyńska, apeluje do dziennikarzy o to, by nie przypisywać jej klientowi wypowiedzi oraz zachowań jego matki, które "nie stanowią linii obrony". - Stanowczo sprzeciwiam się publicznemu rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji o dowodach i sytuacji procesowej - stwierdziła ponadto.
Mecenas Prętczyńska w oświadczeniu, które przesłała do "Super Expressu", odnosiła się też bezpośrednio do zmarłej, pisząc wprost, że śmierć dziewczyny jest ogromną tragedią. - Jej rodzinie i bliskim należy się szacunek dla ich cierpienia. Jednoznacznie sprzeciwiam się obrażaniu Mai oraz jej poniżaniu - podkreśliła obrończyni Bartosza. To jednak nie koniec, bo podczas posiedzenia wstępnego przed procesem o zabójstwo padły z jej strony zaskakujące słowa.
Obrończyni Bartosza G. mówi o plotkach i wbija szpilę w oskarżycieli. "Kształtują przekaz medialny"
Jak relacjonuje serwis O2.pl, mecenas Agnieszka Prętczyńska dwukrotnie prosiła sąd o przerwę i rozmowę z 18-letnim Bartoszem. Tuż przed posiedzeniem, które odbyło się 7 października 2026 roku, wydała też oświadczenie. Poza nią, w Sądzie Okręgowym w Płocku nie zjawił się nikt z rodziny oskarżonego chłopaka.
Zobacz również: Specjalne środki ostrożności i łzy w oczach rodziców Mai z Mławy. Olbrzymie emocje na początku procesu Bartosza G.
- Obrona dwukrotnie występowała do sądu o udzielenie zezwolenia na ujawnienie informacji o tym, jak przebiegał proces, który doprowadził nas dzisiaj do tego miejsca. Niestety obrona otrzymała odmowę. Ostatni raz 5 października - ujawniła adw. Agnieszka Prętczyńska. - Chciałabym przypomnieć, że zgodnie z artykułem 241. Kodeksu karnego i jego paragrafem pierwszym, "kto bez zezwolenia udziela informacji z postępowania przygotowawczego, zanim zostaną ujawnione na sali sądowej, podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności". Oczywiście plotki nie są penalizowane. Jeśli ktoś nie dostał zarzutów, to oznacza, że nie przekazywał informacji z postępowania – dodała.
Jednocześnie obrończyni Bartosza G. nie chciała odpowiadać na kolejne pytania i prośby o doprecyzowanie swoich słów. O2.pl dodaje, że jwypowiedź można jednak łączyć z wymianą zdań między nią a pełnomocnikiem ojca Mai, Wojciechem Markiem Kasprzykiem. Na początku października Prętczyńska twierdziła, że "wypowiedzi innych uczestników kształtują przekaz medialny, który w ocenie obrony zafałszowuje obraz sprawy wynikający z akt".
"Kasprzyk nie pozostał dłużny i odpowiedział, że obrona próbuje ocieplić wizerunek rodziny oraz oskarżonego. Zapewnił, że nigdy nie ujawnił czegoś, co nie było ludziom powszechnie znane oraz nie zakrzywiał rzeczywistości", wskazuje serwis.
O wzajemnych przytykach obrony i oskarżycieli pisaliśmy już na łamach "Super Expressu". Wygląda na to, że nie jest to ich koniec. Do sprawy jeszcze wrócimy.