Przysypał jego ciało ziemią i liśćmi. Odnalezienie ciała Dawidka

2019-07-21 12:52 OK
Przysypał jego ciało ziemią i liśćmi. Odnalezienie ciała Dawidka
Autor: Marek Kudelski/Super Express Przysypał jego ciało ziemią i liśćmi. Odnalezienie ciała Dawidka

Tragiczny finał poszukiwań 5-letniego Dawidka z Grodziska Mazowieckiego. W sobotę wczesnym popołudniem policjanci ze specjalnej grupy utworzonej w wydział kryminalnym, odnaleźli ciało chłopczyka. Policja podejrzewa, że ojciec musiał najpierw zabić Dawidka a potem ukrył jego ciałko w zaroślach przy zbiorniku retencyjnym. Zwłoki chłopca, których grupa poszukiwawcza szukała od 10 dni, leżały kilkadziesiąt metrów od ekranów akustycznych stojących wzdłuż autostrady A2.

Od 10 dni cała Polska czekała na wieści z poszukiwań 5-latka. Wiadomo było tylko tyle, że ojciec w czwartek 10 lipca zabrał dziecko od dziadków i pojechał odwieźć je do mamy do Warszawy. Nigdy tam nie dotarł, a kiedy mama Dawida w nocy zgłaszała zaginięcie synka, okazało się, że jej mąż Paweł Ż. już nie żyje, bo rzucił się pod pociąg. A dziecka nigdzie nie ma, u nikogo z rodziny ani w samochodzie ojca. Ruszyły wielkie poszukiwania chłopczyka. - Policjanci z prewencji działający w dużych grupach szukali żywego dziecka, przeczesywali olbrzymie połacie terenu. Do pomocy zaangażowaliśmy strażaków, żołnierzy, helikoptery, drony. Pomagali nam mieszkańcy Grodziska - relacjonuje asp. szt. Mariusz Mrozek ze Stołecznej Komendy. - Z drugiej strony w Komendzie Stołecznej rozpoczął swoją pracę specjalny sztab. W jego skład wchodzili najbardziej doświadczeni policjanci operacyjni. Mieli odnaleźć ciało dziecka, bo hipoteza, ze ojciec zabił dziecko była brana pod uwagę od początku - dodaje asp. szt. Mariusz Mrozek.

Tajemnicza wyprawa polarna. Co wydarzyło się przed 100 laty?

To właśnie ta grupa w sobotę sprawdzała kolejny sektor poszukiwań w okolicy węzła Pruszków. To około 3 kilometry od stacji nadajnikowej, w której logował się telefon ojca Dawidka. Najprawdopodobniej Paweł Ż. zatrzymał auto na poboczu i wszedł wejściem awaryjnym na teren za ekranami akustycznymi. Czy niósł dziecko na rękach i nikt tego nie zauważył, czy chłopiec żywy szedł jeszcze z nim za rękę... tego nie wiadomo.

Około godz. 13 w sobotę policjant ze specgrupy wypatrzył w wysokiej trawie przy brzegu zbiornika retencyjnego naruszony fragment ziemi przykryty liśćmi. Pod spodem leżało ciało dziecka. Najprawdopodobniej to ojciec porzucił ciało tuż nad wodą. Dawidek leżał na brzegu, przysypany ziemią i liśćmi. Paweł Ż. musiał to zrobić tuż po rozmowie telefonicznej z żoną, bo podczas niej dziecko jeszcze zamieniło kilka słów z mamą. Parę chwil po tej rozmowie Dawidka życia najprawdopodobniej pozbawił jego własny ojciec. Potem porzucił ciałko w szuwarach. Sam odjechał do Grodziska i o godzinie 20:52 popełni samobójstwo rzucając się pod pociąg.