− Wystąpiłem o ochronę dla mnie i mojej rodziny, ponieważ nadal czuję zagrożenie ze strony tej osoby i po prostu chcę otrzymać ochronę. Na chwilę obecną czekam na jej udzielenie − mówi Jarosław Kowalski.
Sprawa ma związek z dramatem, który rozegrał się w Mławie w kwietniu 2025 roku. 16-letnia Maja spotkała się z Bartoszem G. i już nie wróciła do domu. 1 maja jej ciało znaleziono w kontenerze na śmieci ukrytym w zaroślach w pobliżu zakładu należącego do rodziny nastolatka. Bartosz G. został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Nie przyznał się do winy i nadal przebywa w areszcie.
Po śmierci Mai doszło do konfliktu między rodziną dziewczyny a matką Bartosza G., Katarzyną G. Kobieta publicznie broniła syna i kierowała pod adresem rodziny Mai obraźliwe wypowiedzi. Sprawa trafiła również na drogę sądową. Katarzyna G. miała również mówić o możliwości pozbycia się Kowalskich, jeśli ci doprowadzą do problemów jej syna.
Ojciec Mai wraz z pełnomocnikami zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Mławie o podejrzeniu stalkingu i kierowania gróźb karalnych. Postępowanie zostało jednak umorzone. Jarosław Kowalski do dziś nie rozumie tej decyzji.
− Cały czas zastanawiam się też, dlaczego prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie gróźb karalnych i stalkingu, mimo tak mocnych dowodów. W mojej ocenie dowody są niepodważalne, a prokuratura nie dołożyła wszelkich starań, żeby tę sprawę wyjaśnić, i ostatecznie ją umorzyła − mówi.
Ojciec Mai chce teraz poznać podstawy decyzji mławskiej prokuratury. − Chciałbym dowiedzieć się, dlaczego prokuratura w Mławie umorzyła to śledztwo. Na jakiej podstawie, przy tak mocnych dowodach, zapadła taka decyzja? Chciałbym, żeby obecni śledczy wyjaśnili tę sytuację. Dlaczego pani prokurator umorzyła to postępowanie? Z jakiego względu? − pyta.
W poniedziałek (21 września) Jarosław Kowalski wraz ze swoimi pełnomocnikami pojawił się w Ministerstwie Sprawiedliwości. Sprawa została skierowana do Prokuratury Krajowej. Niedługo później policjanci pojawili się w domu Katarzyny G. Kobieta została zatrzymana.
Jak wcześniej informowała KWP w Radomiu, podczas czynności jeden z funkcjonariuszy miał zostać przez nią uderzony. G. usłyszała zarzut naruszenia nietykalności cielesnej i znieważenia funkcjonariusza.
Dla Jarosława Kowalskiego zatrzymanie kobiety było chwilą ulgi, ale nie zakończyło jego obaw.
− Dotarła do mnie informacja, że ta kobieta została zatrzymana. W pewnym sensie poczułem ulgę, ale z tyłu głowy cały czas mam pytanie: czy ta kobieta nie zdążyła wynająć kogoś innego? Czy ktoś w tej chwili mnie nie obserwuje i nie czeka na moment, żeby odebrać mi życie? − mówi.
Mężczyzna przyznaje, że po wydarzeniach związanych ze sprawą jego córki poczucie zagrożenia towarzyszy mu każdego dnia. − Od momentu, kiedy dowiedziałem się, że jest próba zamachu na moje życie, że jest próba odebrania życia mnie i mojemu mecenasowi, cały czas czuję strach. Za każdym razem oglądam się za siebie, sprawdzam, czy ktoś za mną nie idzie, szczególnie nocami − mówi Kowalski.
Teraz czeka na decyzję w sprawie ochrony. Chce też wyjaśnienia, dlaczego wcześniejsze postępowanie dotyczące gróźb i stalkingu zostało umorzone. − Po prostu chcę otrzymać ochronę − podkreśla ojciec zamordowanej Mai.