Ojciec zamordowanej Mai staje twarzą w twarz z oskarżonym. „Zero odruchów, zero pokory i skruchy”

Rusza kluczowy etap procesu, który ma przynieść odpowiedzi na te dręczące pytania. Dla ojca dziewczyny to początek drogi przez piekło. Na sali sądowej ponownie stanie twarzą w twarz z człowiekiem, który według prokuratury bestialsko zamordował mu córkę. − Zero odruchów, zero pokory i skruchy. Przeprosin, absolutnie nic z tych rzeczy − mówił tuż przed wejściem na salę rozpraw ojciec zamordowanej, Jarosław Kowalski.

Ruszył merytoryczny etap procesu Bartosza G., oskarżonego o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai z Mławy. Pierwsze posiedzenie to dla rodziny ofiary bolesna konfrontacja z oskarżonym. Ten, do tej pory nie tylko nie przyznał się do winy, ale i na poprzednim spotkaniu w sądzie miał uśmiechać się, nie okazując żadnych emocji.

„To będzie jeden z najtrudniejszych dni”

Dla Jarosława Kowalskiego, ojca zamordowanej nastolatki, każda chwila na sali sądowej jest niewyobrażalnym cierpieniem.

Cały czas mam ten dzień przed oczami. To nie opuszcza mnie nawet na chwilę − mówił przed wejściem na salę. Jego ból potęguje postawa oskarżonego.

Zero odruchów, zero pokory i skruchy. Przeprosin − absolutnie nic z tych rzeczy − relacjonował ojciec.

Pan Jarosław spodziewa się, że obrona będzie próbowała oczerniać jego córkę. Mimo to jest zdeterminowany, by walczyć o sprawiedliwość, choć wie, że żaden wyrok nie ukoi jego bólu.

Straciłem córkę w tak niezwykle okrutny i drastyczny sposób. Cały czas mam z tyłu głowy myśli o tym, co to dziecko musiało przeżyć − dodaje.

Co wydarzy się na sali sądowej?

Jak wyjaśnia pełnomocnik rodziny, mecenas Wojciech Kasprzyk, sąd najpierw zdecyduje o ewentualnym wyłączeniu jawności postępowania. To kluczowe ze względu na drastyczny materiał dowodowy, w tym nagrania wideo.

Następnie prokurator odczyta akt oskarżenia. To będzie moment prawdy.

Dowiemy się, czy Bartosz G. złoży wyjaśnienia, odmówi ich składania, przyzna się, czy też nie. Nie wiemy, co nas dzisiaj spotka − tłumaczy mecenas Kasprzyk.

Rodzina i jej pełnomocnicy mają przygotowany szereg pytań do oskarżonego, ale ten może skorzystać z prawa do odmowy odpowiedzi. Najważniejsze pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi: dlaczego to zrobił?

Przypomnijmy, że do brutalnego zabójstwa 16-letniej Mai doszło 23 kwietnia ubiegłego roku. Oskarżony w tej sprawie Bartosz G. został zatrzymany w Grecji na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, jednak mężczyzna od samego początku nie przyznaje się do winy i konsekwentnie odmawia składania wyjaśnień.

Sprawa od początku budziła ogromne kontrowersje, a w tle pojawiają się poważne znaki zapytania. Ojciec Mai ma żal do policji, twierdząc, że funkcjonariusze zbagatelizowali pierwsze zgłoszenia.

Wielokrotnie zgłaszałem, dokąd córka miała się udać, ale policja przez kilka dni tak naprawdę nic nie zrobiła. Gdyby zaczęli działać od razu, byłoby więcej dowodów − ocenia Jarosław Kowalski.

Mieszkańcy, którzy organizowali poszukiwania Mai, również uważają, że śledztwo nie jest pełne. Wskazują na możliwość istnienia wspólników, którzy pomagali zacierać ślady. Jedną z największych zagadek jest telefon komórkowy Mai, który odnaleziono przy torowisku, gdy Bartosz G. przebywał już na szkolnej wycieczce w Grecji.

Nawet 20 rozpraw w drodze po sprawiedliwość

Mecenas Wojciech Kasprzyk nie ma wątpliwości, że proces będzie długi i wyczerpujący.

Spodziewamy się na pewno około 20 rozpraw. Procedura jest taka, że musimy przeprowadzić wszystkie dowody, a same mowy końcowe potrwają co najmniej jeden dzień − zapowiada.

Sonda
Śledzisz sprawę zabójstwa Mai z Mławy?
 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI