300 tys. zł albo wysadzę budynek! Szok w Warszawie. Za groźbami stał 15-latek Ukrainiec

2026-11-03 9:34

300 tys. złotych albo budynek wyleci w powietrze! Takie ultimatum otrzymała jedna z firm na warszawskim Wilanowie. Autor wiadomości groził również śmiercią jej pracownikom. Na miejsce ruszyły służby, a policjanci rozpoczęli poszukiwania szantażysty. Kiedy go zatrzymali, okazało się, że za groźbami stał zaledwie 15-letni chłopak!

15-latek zatrzymany
Autor: Billion Photos/ Shutterstock

Wszystko zaczęło się kilka dni temu od przerażającej wiadomości, która trafiła na skrzynkę e-mailową jednej z firm na Wilanowie. Nadawca zażądał 300 tys. złotych. Jeśli nie otrzyma pieniędzy, miał podłożyć w budynku materiały wybuchowe. Na tym jednak nie poprzestał. Groził również zamordowaniem pracowników firmy tylko dlatego, że byli Polakami!

– Treść wiadomości spowodowała podjęcie szeregu czynności przez instytucje i służby – poinformowała w komunikacie asp. szt. Marta Haberska z mokotowskiej policji.

Groźby potraktowano niezwykle poważnie. Na miejscu pojawiły się służby, które sprawdziły, czy pracownikom rzeczywiście grozi niebezpieczeństwo.

– Nie było potrzeby ewakuowania firmy – powiedziała nam asp. szt. Marta Haberska.

Tymczasem funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania autora szokującego e-maila. Trop doprowadził ich do Piaseczna. Okazało się, że za groźbami stoi 15-letni obywatel Ukrainy! Jak ustaliliśmy, chłopak nie był w żaden sposób związany z firmą, którą próbował zastraszyć. Według policji jego motywem była po prostu chęć zdobycia pieniędzy.

Nastolatek został zatrzymany, a sprawa trafiła do sądu rodzinnego. Chłopak jest podejrzewany o czyny odpowiadające wymuszeniu rozbójniczemu, wywołaniu fałszywego alarmu i groźbom motywowanym narodowością. Sąd zdecydował o umieszczeniu go na dwa miesiące w okręgowym ośrodku wychowawczym.

Zatrzymanie 19-latka
Autor: Komenda Miejska Policji w Poznaniu/ Materiały prasowe

Chciał dokładnie tyle samo! Szokująco podobna historia z Poznania

Co zaskakujące, to nie pierwszy taki przypadek w ostatnich tygodniach. Pod koniec września dokładnie 300 tys. zł zażądał 19-letni Polak z powiatu nowotomyskiego. Tym razem jednak groźby dotyczyły szkoły i dworca kolejowego w Poznaniu.

W nocy z 29 na 30 września do kilku instytucji trafiły wiadomości z zapowiedziami eksplozji. W jednej z nich nadawca podawał się za ucznia i groził wysadzeniem się w szkolnej klasie. W następnej zapowiedział wybuch na dworcu Poznań Główny i peronach.

– Za odstąpienie od realizacji gróźb zażądał 300 tysięcy złotych w gotówce – informowali poznańscy policjanci.

Pieniądze miały zostać pozostawione w walizce w parku na poznańskim Strzeszynie. Do akcji ruszyli pirotechnicy i przewodnicy z psami. Sprawdzono szkołę, dworzec i perony. Na szczęście żadnych ładunków wybuchowych nie znaleziono. Również tutaj nie było konieczności przeprowadzenia ewakuacji.

Policjanci, wspierani przez specjalistów z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, szybko namierzyli autora wiadomości. Jeszcze tego samego dnia 19-latek został zatrzymany. W jego domu znaleziono urządzenia elektroniczne z wysłanymi e-mailami.

Jak dowiedzieliśmy się od poznańskiej policji, młody mężczyzna traktował całą sprawę jak żart. Kiedy jednak pojawili się funkcjonariusze, był bardzo zestresowany. W prokuraturze usłyszał zarzuty. Niewybredny dowcip może go teraz kosztować nawet osiem lat więzienia!

Policja nie łączy obu przypadków. Nie wiadomo jednak, czy 15-latek z Piaseczna nie słyszał o poznańskiej historii i nie zaczerpnął z niej pomysłu. Uwagę zwraca zwłaszcza identyczna kwota, której żądali obaj młodzi szantażyści.

W internecie nie jesteśmy anonimowi!

Obie historie pokazują, jak poważne konsekwencje mogą mieć groźby wysyłane przez internet. Choć autorom wiadomości mogło wydawać się, że ukryci za ekranami komputerów pozostaną bezkarni, policjanci szybko ustalili ich tożsamość.

Warto pamiętać, że w internecie nie jesteśmy anonimowi, a nawet pozornie niewinny żart może uruchomić ogromną akcję służb. Funkcjonariusze muszą traktować każdą groźbę poważnie.

– W tym samym czasie ich pomoc może być potrzebna osobom, które rzeczywiście znajdują się w niebezpieczeństwie – ostrzega w komunikacie podkom. Łukasz Paterski z poznańskiej policji.

Policyjni pirotechnicy z bloku wynieśli składniki do produkcji bomby 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI