Wynajęli apartament na jedną dobę. Ostatnie wiadomości nie wzbudzały podejrzeń
Wszystko zaczęło się w sobotę, 31 października. Do Katowic przyjechali 42-letnia kobieta i 37-letni mężczyzna. Para zarezerwowała apartament oznaczony literą B, znajdujący się na 11. piętrze budynku przy ulicy Zabrskiej. Wynajem obejmował zaledwie jedną dobę.
Jeszcze przed przyjazdem goście kontaktowali się przez komunikator z osobą zarządzającą mieszkaniem. Początkowo zapowiadali, że dotrą około godziny 15. Później poinformowali, że są już w Katowicach, i zapytali o możliwość wcześniejszego wejścia do apartamentu.
Zarządczyni wyraziła zgodę. Jak przyznała w rozmowie z „Faktem”, w wymianie wiadomości nic nie wzbudziło jej niepokoju. Goście byli uprzejmi i podziękowali za pomoc.
Elektroniczny system zarejestrował ich wejście do mieszkania o godzinie 13.53. Według informacji przekazanych redakcji później prawdopodobnie nie opuszczali już apartamentu.
Tragedia w dzień Wszystkich Świętych. Przed budynkiem znaleziono dwa ciała
W niedzielę, 1 listopada, około godziny 9.20 przed apartamentowcem znaleziono ciała kobiety i mężczyzny. Oboje zginęli po upadku z wysokości 11. piętra. Na miejscu pojawili się policjanci i prokurator. Rozpoczęto czynności mające ustalić dokładny przebieg tragicznych wydarzeń.
Wstępne ustalenia śledczych nie wskazują na udział osób trzecich. Przy 37-letnim mężczyźnie znaleziono odręczny list pożegnalny, którego treść i autentyczność są analizowane.
Postępowanie prowadzone jest pod kątem art. 151 Kodeksu karnego, dotyczącego doprowadzenia człowieka do targnięcia się na własne życie przez namowę lub udzielenie pomocy. Przyjęta kwalifikacja prawna nie przesądza jednak, co dokładnie wydarzyło się w apartamencie.
Zmarli w 2026 roku mieszkańcy województwa śląskiego:
To nie pierwsza tragedia na 11. piętrze. Zarządczyni wraca do wydarzeń z marca
W rozmowie z „Faktem” osoba zarządzająca apartamentami ujawniła jeszcze jedną niepokojącą okoliczność. W marcu 2026 roku w tym samym budynku również doszło do śmierci kobiety.
Według jej relacji około 35-letnia kobieta przebywała w wynajętym mieszkaniu ze swoim partnerem. Mężczyzna miał wyjść na zakupy, co zarejestrował monitoring. Pod jego nieobecność doszło do tragedii.
Tamto zdarzenie również miało miejsce na 11. piętrze.
W rozmowie z "Faktem" zarządczyni wspomina, że w apartamencie pozostały przedmioty świadczące o zwyczajnych, codziennych czynnościach. Na stole znajdowały się kawa i niedokończone śniadanie.
Dwa tragiczne zdarzenia w odstępie kilku miesięcy pozostawiły silny ślad w pamięci osób zajmujących się wynajmem mieszkań. Nie ma jednak informacji wskazujących na związek między tymi sprawami.
Co wydarzyło się w apartamencie? Śledczy czekają na wyniki badań
W sprawie śmierci 42-latki i 37-latka pozostaje wiele niewyjaśnionych pytań.
Śledczy ustalają, co łączyło zmarłych, dlaczego przyjechali do Katowic oraz jaki był dokładny przebieg wydarzeń poprzedzających ich śmierć.
Jak przekazał „Faktowi” prokurator Jakub Jagoda, szef Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ, w wynajętym mieszkaniu nie znaleziono narkotyków. Zlecono jednak badania toksykologiczne oraz sekcje zwłok.
Istotne znaczenie może mieć także analiza zabezpieczonego listu.
Na obecnym etapie śledczy nie przedstawili ostatecznych ustaleń dotyczących przyczyn i okoliczności tragedii.