Podniesione rogatki w Warszawie mimo nadjeżdżającego pociągu. PKP się tłumaczy. Winne... dziki

2026-02-06 10:35

Kilka dni temu opisywaliśmy mrożące krew w żyłach zdarzenie na przejeździe kolejowym przy ul. Łodygowej w Warszawie. Kierowca znalazł się na torach tuż przed nadjeżdżającym pociągiem. Rogatki na przejeździe były w tym czasie podniesione, a sygnalizacja nie wskazywała zagrożenia. Dopytaliśmy PKP o przyczyny tej sytuacji. Odpowiedź może zaskakiwać.

przejazd kolejowy

i

Autor: zdjęcie ilustracyjne/ Pexels.com

Samochód na przejeździe chwilę przed pociągiem

Wtorek, 3 lutego, tuż po godzinie 22. Przez przejazd kolejowy na ulicy Łodygowej znajdujący się na pograniczu Warszawy i Ząbek przejeżdża samochód osobowy. W niedużej odległości od niego podąża drugi pojazd z włączoną kamerką. To właśnie ta kamerka będzie świadkiem szokujących zdarzeń - gdy pierwsze auto znajduje się na torach rozlega się przeraźliwy sygnał trąbienia nadjeżdżającego pociągu.

Auto zdąża zjechać z torów niemal w ostatniej chwili. Następnie po torach, jak gdyby nigdy nic, przejeżdża pociąg osobowy Kolei Mazowieckich.

Zdarzenie, które dosłownie zjeżyło włos na głowie zostało zarejestrowane na wspomnianej kamerce i w ten sposób - za pośrednictwem portalu TVN24.pl - trafiło do szerszego obiegu. Postanowiliśmy zwrócić się do PKP z zapytaniem o to, jakie były przyczyny tej niebezpiecznej sytuacji.

Rogatki otwarte za sprawą stada dzików

Jak się okazuje, rogatki na wspomnianym przejeździe były otwarte... celowo. Stanowiło to konsekwencje wcześniejszego zdarzenia, do którego doszło tego samego dnia w okolicy przejazdu na Łodygowej.

- O godzinie 21:50 maszynista pociągu Kolei Mazowieckich relacji Małkinia – Warszawa Wileńska zgłosił dyżurnemu ruchu stacji Warszawa Wileńska zdarzenie polegające na najechaniu na stado dzików znajdujących się na torach w okolicach przejazdu na ul. Łodygowej - przekazała redakcji Super Expressu Anna Znajewska-Pawluk z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Pech chciał, że pociąg uczestniczący w zdarzeniu zatrzymał się na torze na wysokości czujnika ruchu, który jest odpowiedzialny za automatyczne zamykanie rogatek na przejeździe kolejowo-drogowym przy ul. Łodygowej. Zajęcie czujnika powodowało utrzymywanie rogatek stale w pozycji zamkniętej, co doprowadziło do narastającego zatoru drogowego przed przejazdem.

Aby więc udrożnić ruch samochodowy dyżurny ruchu podjął decyzję o awaryjnym otwarciu rogatek, umożliwiając kierowcom kontynuowanie jazdy. Jednocześnie maszynistom wydano polecenie poruszania się przez przejazd z ograniczoną prędkością do 20 km/h oraz obowiązek wielokrotnego nadawania sygnału ostrzegawczego „Baczność” przed wjazdem na przejazd. Cała sytuacja trwała około 30 minut, po tym czasie pociąg opuścił czujnik torowy, a rogatki wróciły do normalnego trybu pracy.

- Przypominamy, że kierujący pojazdami są zobowiązani do zachowania szczególnej ostrożności przed każdym przejazdem kolejowo-drogowym, niezależnie od rodzaju jego zabezpieczenia. Dotyczy to również sytuacji, gdy rogatki są podniesione – zabrania się wjazdu na przejazd w przypadku zbliżającego się pociągu - wskazuje w odpowiedzi Anna Znajewska-Pawluk z PKP Polskie Linie Kolejowe S.A.

Przypomnijmy, że w ostatnich dniach w Warszawie i okolicach doszło do dwóch śmierci pieszych na torach kolejowych. W środę, na przejściu w Wawrze zginęła kobieta, a dzień później w rejonie Żyrardowie - mężczyzna, który znalazł się na torach w miejscu nieuprawnionym

Staranował rogatki i "zaparkował" na sygnalizatorze. Chwile grozy tuż przed przejazdem kolejowym:

63-latka wjechała na przejazd kolejowy i wyłamała rogatki. Potężny mandat i 15 punktów karnych

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki