Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mińsku Mazowieckim zawiadamia prokuraturę
W czwartek, 5 lutego sytuację w azylu "Pogotowie dla zwierząt" w Kuflewie opisał szeroko serwis wp.pl. Z ustaleń dziennikarzy wynikało, że pod koniec stycznia inspekcja weterynaryjna przeprowadziła kontrolę w placówce, do której trafiło 30 zwierząt z Sobolewa. Warunki w tym miejscu miały się okazać fatalne, co doprowadziło do wskazania wielu nieprawidłowości.
Jak podaje medium, kontrolerzy stwierdzili m.in. niehumanitarne traktowanie, brak mat dezynfekcyjnych czy brak stałego dostępu do wody dla wszystkich podopiecznych. Wskazano również na chociażby problemy z licznymi budami, brak rejestrów oraz zaniedbania higieniczne. Inspektorzy mieli też natrafić na "kilka zamrażarek i chłodni wypełnionych martwymi zwierzętami" oraz na kolejne chłodnie z mięsem do utylizacji.
Jeszcze tego samego dnia do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych Wojewódzki Inspektorat Weterynarii z siedzibą w Siedlcach. Mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii przekazał, że "Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mińsku Mazowieckim przeprowadził kontrolę działalności prowadzonej jako nielegalne schronisko pod nazwą »Pogotowie dla zwierząt« w miejscowości Kuflew, w wyniku której wykrył szereg nieprawidłowości". Jak dodał, Powiatowy Lekarz Weterynarii skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. "Powyższa działalność, to jest nielegalne schronisko, nie była zgłoszona do rejestru Powiatowego Lekarza Weterynarii w Mińsku Mazowieckim i nie znajduje się pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej" - czytamy.
Komunikat ministerstwa
Dzień pu publikacji, 6 lutego komunikat w sprawie wydało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Przedstawiciele resortu podkreślili, że są w bieżącym kontakcie ze służbami, które mają wyjaśnić sprawę. - Tu nie chodzi o pomaganie. Tu mówimy o przypadku, kiedy ktoś przejmuje psy, organizuje zbiórkę, a później w okrutny sposób się ich pozbywa. Z tym będziemy walczyć. Ochrona zdrowia i dobrostanu zwierząt to obszar, który traktujemy priorytetowo. W każdej sytuacji, w której pojawiają się sygnały mogące wskazywać na naruszenie przepisów, właściwe służby muszą działać szybko i zgodnie z prawem. Tak jest również w tym przypadku - zaznaczył minister rolnictwa Stefan Krajewski.
W komunikacie resortu przekazano, że podczas kontroli inspektorzy zastali na miejscu 212 psów i 16 kotów. "Były to zwierzęta odławiane na terenie gminy Mrozy, ale też przetransportowane z innych schronisk, w tym również z Sobolewa, ale też te, które zostały odebrane właścicielom. [...] Zebrana dokumentacja obejmuje informacje dotyczące przebywania zwierząt w zbyt małych kojcach, przypadków braku dostępu do wody lub jej zamarznięcia, a także warunków bytowych w okresie niskich temperatur" - czytamy.
Resort dodał, iż "osoba prowadząca działalność pod wskazanym adresem wskazywała, że utrzymuje zwierzęta prywatnie, w ramach gospodarstwa domowego, a przebywające tam psy i koty trafiają na posesję czasowo, m.in. jako bezdomne, porzucone lub przekazywane przez inne podmioty". Zgromadzone podczas kontroli informacje mają jednak wskazywać, że szczegóły działalności "wykraczają poza zwykłe utrzymywanie zwierząt w gospodarstwie domowym".
- Ministerstwo monitoruje sytuację i pozostaje w bieżącym kontakcie z właściwymi służbami - przekazał minister Krajewski. - To kolejny przykład, że system wymaga radykalnych zmian. Bo są tak zwane azyle, przytuliska, hotele, które działają poza systemem, bez kontroli, krzywdzą zwierzęta, a reklamują się jako te, które im pomagają. Stop dręczeniu zwierząt. Stop pseudohodowlom i wszelkim patologiom. Początkiem, żeby zrobić z tym porządek, jest KROPIK - ustawa o czipowaniu - dodał.
Odpowiedź prowadzących azyl w Kuflewie
Głos na Facebooku zabrali również przedstawiciele opisywanego "Pogotowia dla zwierząt" w Kuflewie. Jak podkreślili, w najbliższym czasie planują opublikować materiały pokazujące sytuację w azylu oraz szczegółowo odnieść się do wyników kontroli. "Owszem, Inspekcja Weterynaryjna miała zastrzeżenia - głównie dotyczące tego, że jej zdaniem prowadzimy schronisko dla bezdomnych zwierząt - mimo że nie przebywają u nas zwierzęta bezdomne. Wszystkie zwierzęta znajdujące się w azylu są leczone i zadbane, wszystkie mają dostęp do wody, wszystkie są codziennie wyprowadzane na spacery i na wybiegi. Obecnie mamy pod opieką około 200 psów i 20 kotów. Azyl jest miejscem otwartym - wszystkich wpuszczamy. Współpracuje z nami około stu wolontariuszy, którzy w ciągu tygodnia przyjeżdżają do nas na wolontariat. Nie mamy nic do ukrycia" - przekazali.
Przedstawiciele azylu odnieśli się także we wpisie do zarzutów dotyczących ujawnienia zwłok zwierząt. "Są to psy zabezpieczane z interwencji, często jako dowody rzeczowe w postępowaniach prowadzonych przez policję, które oczekują na zlecenie badań sekcyjnych. Nikt niczego nie »ujawnił«, ponieważ nie jest to żadna tajemnica. Przy liczbie interwencji, które prowadzimy, zdarzają się również eutanazje wykonywane z przyczyn humanitarnych - te zwierzęta są następnie kremowane lub utylizowane, a do tego czasu przechowywane w chłodni" - czytamy.
Pełną odpowiedź znajdziecie w poniższym nagraniu: