Pojechał do sanatorium leczyć kręgosłup. Po powrocie musieli amputować mu nogę! Dramat 69-latka z Warszawy

2026-01-14 10:17

Nie tak miał zakończyć się wypoczynek w sanatorium. 69-letni pan Dariusz z Warszawy pojechał do Buska-Zdroju rehabilitować kręgosłup. Po kilku dniach zabiegów, z bąblami na nodze, trafił do szpitala. Gdy wrócił do domu, mimo wizyt medyków jego stan tylko się pogarszał. Wreszcie trafił do szpitala, ale było już za późno. Mężczyźnie amputowano nogę!

pacjent

i

Autor: Pixabay.com
Super Express Google News
  • 69-letni mężczyzna wyjechał do sanatorium, aby podreperować zdrowie, jednak jego stan drastycznie się pogorszył.
  • Po powrocie do domu, wskutek serii zaniedbań medycznych, pacjentowi groziło poważne niebezpieczeństwo.
  • Czy seria błędów i zaniedbań doprowadziła do tragedii?
  • Sprawdź, dlaczego wizyta w sanatorium zakończyła się amputacją nogi.

Koszmarny finał wizyty w sanatorium

Historia 69-letniego pana Dariusza z Warszawy nie mieści się w głowie. Mężczyzna choruje na serce, ma wszczepiony kardiowerter, cierpi też na choroby naczyń. Na początku grudnia wyjechał do sanatorium w Busku-Zdroju (woj. świętokrzyskie) na trzytygodniowy turnus, by rehabilitować kręgosłup. Jego stan zdrowia, zamiast się poprawić, drastycznie się pogorszył! Swoją historię opowiedział reporterowi programu „Interwencja”.

- Po pięciu chyba dniach zaczęła mnie boleć noga i pojawiła się gorączka - mówi pan Dariusz w rozmowie z reporterem programu Telewizji Polsat. Na jego nodze pojawiły się bąble jak po oparzeniu! Trafił do miejscowego szpitala. Tam jednak mimo kilkutygodniowego pobytu nie otrzymał należytej pomocy. - Nic z tym nie robili, tylko zawinęli i te bąble po paru dniach zaczęły pękać. Cały czas je zawijali, przeciwbólowe mi dawali, siedziałem tam dwa tygodnie. Tamten lekarz ostatni napisał, że na ból nogi jestem przyjęty, a widział wielkie rany. W dodatku mam chorą lewą nogę, a doktor w wypisie napisał, że to prawa - żali się reporterowi 69-latek.

Mężczyzna wrócił do domu 30 grudnia i od razu skontaktował się z przychodnią rejonową. Umówił wizytę domową lekarza na po południe następnego dnia. Wówczas po raz kolejny spotkał się z niekompetencją w polskiej służbie zdrowia.

- Doktor przyszedł około 20:00. Nie zdejmując bandaża z nogi powiedział, że dobrze, wypisze skierowanie do szpitala i zleci przyjście pielęgniarki. I na tym się skończyła wizyta. 2 stycznia miała pojawić się pielęgniarka, nie przyszła, bo pan doktor zapomniał wrzucić ją w system, wysłać zlecenie, więc pielęgniarka nie wiedziała o tym, że ma przyjść – wyjaśnia w programie „Interwencja” Marzena Cegiełka, znajoma pana Dariusza.

W piątek, 2 stycznia, mijała już czwarta doba od powrotu 69-latka ze szpitala i założenia opatrunku. Oznacza to, że jątrząca się rana na nodze mężczyzny nie była doglądana przez cztery dni! Po południu okazało się, że pielęgniarki u pana Dariusza jednak nie będzie, a powiadomiony o tym lekarz z rejonu wypisał skierowanie do szpitala i sam wezwał pogotowie ratunkowe.

Ratownicy medyczni nie zabrali jednak mężczyzny do szpitala. Nie zmienili mu również opatrunku! Twierdzili, że wezwani było nieuzasadnione, ponieważ „lekarz wezwał do krwawienia, tutaj nie ma krwawienia, tutaj wymagana jest zmiana opatrunku tylko”, co więcej, jak ocenili stan pana Dariusza, nie zagrażał jego życiu.

Za późno na pomoc

Kolejny telefon do lekarza POZ sprawił, że po godz. 20 do 69-latka przyjechał pielęgniarz. To on, pierwszy raz od czterech dni, odwinął bandaże na nodze mężczyzny i obejrzał ranę. Gdy zobaczył, w jakim jest stanie, natychmiast wezwał lekarza. Diagnoza była druzgocąca: martwica. Jeszcze tego samego dnia pan Dariusz trafił do szpitala. Na uratowanie kończyny było już jednak za późno. Lekarze zdecydowali o amputacji nogi.

Kto zawinił?

Jak informuje „Interwencja”, sprawą pana Dariusza zajęło się Biuro Rzecznika Praw Pacjenta. - Wszystko zaczęło się od uzdrowiska w Busko-Zdroju. Chcemy sprawdzić, czy pacjent został odpowiednio zakwalifikowany, i czy te wszystkie zabiegi, które odbywał, były właściwe z uwagi na jego stan chorobowy - przekazała Urszula Rygowska-Nastulak z Biura Rzecznika Praw Pacjenta reporterowi „Interwencji”.

Jak zapowiedziała, analizie poddane zostaną również działania w szpitalu w Busku-Zdroju, a także lekarza POZ oraz ratowników medycznych. Niewykluczone, że sprawie przyjrzy się też prokuratura.

Pojedynek zwierząt w Zoo Wrocław hitem internetu
Sonda
Czy masz zaufanie do lekarzy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki