Pracownicy stacji dializ: Pracujemy od świtu do północy

2020-04-06 17:06

Robią co mogą, pracują ponad siły i też się narażają. Ale działają. Mowa o pracownikach stacji dializ przy szpitalu bielańskim. Dzięki wprowadzonym nowym procedurom stacja pracuje a ryzyko zakażenia personelu i przede wszystkim pacjentów jest małe. Ale i tak znaleźli się pacjenci, którzy narzekają. Lekarzom opadają im ręce.

– Zaczynamy prace o godz. 6.30, kończymy po północy. Tak jest, bo wprowadziliśmy trzy zmiany. W poczekalniach pacjenci są odizolowani, tak by ich nie narażać, dlatego wszystko trwa teraz trochę dłużej ale za to jest bezpiecznie - opowiada dr. Dorota Daniewska szefowa stacji. – Personel pracuje już tylko u nas więc nie przynosimy wirusa z innych placówek, ale za to pracujemy dłużej. Nie widzimy rodzin - dodaje lekarka. Pacjenci przywożeni są na konkretną godzinę, ale teraz muszą czasem dłużej poczekać na swoją kolej, tak by w poczekalni nie było tłoku a pacjenci nie mieli ze sobą kontaktu. Przez to niektórzy się awanturują. – Denerwują się, że dializę mają nie o tej godzinie co normalnie lub, że innego dnia- mówi z rozgoryczeniem lekarka. – Dlatego myślimy jeszcze nad stworzeniem dodatkowej zewnętrznej poczekalni, by warunki oczekiwania były lepsze - zapowiada dr. Daniewska.Dzięki wprowadzonym procedurom, pacjenci są bezpieczni i mogą być dializowani. Takiego szczęścia nie mieli chorzy przyjmowani w stacji przy ul. Mangalii. Tam personel zachorował.