- Nietypowa interwencja straży miejskiej na placu Pięciu Rogów zaskoczyła funkcjonariuszy.
- Kierowca bez uprawnień prowadził samochód szefa, prosząc o zachowanie dyskrecji.
- Jakie konsekwencje czekają mężczyznę i czy jego szef dowie się o całym zajściu?
Warszawa. Jeździł bez uprawnień i prosił o dyskrecję. Co przeskrobał?
Do zdarzenia doszło pod koniec października. Strażnicy ze Śródmieścia prowadzili regularne kontrole w rejonie placu Pięciu Rogów, znanego z ograniczeń w ruchu. Zatrzymany kierowca od razu przyznał się do złamania zakazu, ale najbardziej zależało mu na tym, by informacja o jego przewinieniu nie dotarła do szefa.
„Kierowca, który złamał zakaz poruszania się w tym rejonie, nawet nie usiłował zaprzeczać. Zależało mu jedynie, żeby strażnicy nic nie mówili szefowi, którego samochód używał… bez jego wiedzy” – relacjonują.
Kiedy strażnicy poprosili o okazanie dokumentów, okazało się, że mężczyzna w ogóle nie posiada prawa jazdy! Tłumaczył się, że zamierza wkrótce zapisać się na kurs i zdać egzamin. Teraz jego plany mogą ulec zmianie.
Co czeka kierowcę? Szef nie będzie zachwycony!
Sprawa została przekazana policji, która zdecyduje o dalszych konsekwencjach dla nieodpowiedzialnego kierowcy. Może mu grozić m.in. czasowy zakaz prowadzenia pojazdów. Zgodnie z procedurami, w przypadku zatrzymania osoby nieposiadającej uprawnień do kierowania, pojazd jest odholowywany na parking depozytowy lub przekazywany osobie wskazanej przez właściciela.
Polecany artykuł: