Pułtusk: Tak wyglądały ostatnie minuty życia mamy i maleńkiej Gabrysi [REKONSTRUKCJA]

Prokuratura potwierdza - tragedia na moście Świętojańskim w Pułtusku to rozszerzone samobójstwo. Matka - Magdalena K. (39 l.) o czwartej nad ranem weszła ze swoją sześcioletnią córeczką Gabrysią na most, by skoczyć w nurt rzeki. Odebrała najmłodszą siostrzyczkę dwóm starszym, które zostały z ojcem w domu. Dlaczego? Jakie były ich ostatnie chwile przed śmiercią?

Kluczowy w ustaleniu ostatnich chwil życia Magdaleny i Gabrysi K. z Pułtuska był zapis monitoringu. Kamery zarejestrowały, jak w nocy z piątku na sobotę przed godz. 4 kobieta parkuje swoją skodę nieopodal kładki nad rzeką w okolicach ulicy Solnej. Wychodzi z auta razem z córeczką, zostawiając na siedzeniach zwykły codzienny bałagan, świadczący o tym, jak spędziły wcześniej czas. Na fotelach leżą bilety do kina na film „Psi patrol”, rachunek z pizzerii, notatki o niewielkich zakupach.

Co jeszcze znaleziono w ich samochodzie? Zobacz w poniższej galerii:

Nic nie zapowiadało tragedii, choć jak ustaliliśmy, Magdalena K. walczyła wcześniej z depresją. Pewnie choroba dała o sobie znać tej feralnej nocy. - Parę lat temu jej matka się powiesiła. Magda się leczyła. Może to po prostu coś w genach? - zastanawia się jedna z sąsiadek rodziny. Ksiądz z pobliskiej parafii wspomina Magdę: - Była bardzo dla wszystkich pomocna. Wszyscy rolnicy i przedsiębiorcy ją znali z banku. Dobra, kochająca się rodzina - mówi ks. Roman Mosakowski.

A jednak monitoring rejestruje, jak nad ranem (ale jeszcze o zmroku) 2 października Magda K. idzie z córką na most i obie spadają w fale Narwi.

- Analiza monitoringu zamieszczonego na kładce miejskiej pozwoliła nam na ustalenie, że mamy do czynienia z samobójstwem rozszerzonym - potwierdziła „Super Expressowi” Monika Kosińska-Kaim, zastępca Prokuratora Rejonowego w Pułtusku. Nie podaje jednak szczegółów, czy kobieta zepchnęła dziecko do wody, czy skoczyły razem, trzymając się za ręce.

W poniedziałek, 4 września odbyła się sekcja zwłok Magdy i Gabrysi. - Przyczyną zgonu było utonięcie. Nie stwierdzono udziału osób trzecich - dodaje prokurator Kosińska-Kaim. W sobotę o poranku jeden wędkarz znalazł najpierw zwłoki dziewczynki, a cztery godziny później kolejny, kilka kilometrów dalej - trafił na ciało matki.

Magdalena K. miała jeszcze dwie starsze córki (ósmo- i piątoklasistka). Zostały w domu z ojcem. We troje opłakują teraz mamę i Gabrysię.

Dramat w Pułtusku Magda utopiła siebie i córeczkę
Sonda
Czy pomoc psychologiczna w Polsce jest wystarczająco rozwinięta?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE