Rok od tragicznego pożaru w Ząbkach. Setki osób straciły dach nad głową. Co z mieszkańcami po umorzeniu śledztwa?

Minął rok od ogromnego pożaru bloku przy ul. Powstańców w Ząbkach, który pozbawił setki osób dachu nad głową. Prokuratura zakończyła śledztwo dotyczące przyczyn tej katastrofy mieszkaniowej. Ustalenia? Ogień prawdopodobniej został zaprószony, ale nie da się wskazać sprawcy. Postępowanie zostało umorzone. Co teraz czeka mieszkańców?

  • Pożar bloku przy ul. Powstańców w Ząbkach wybuchł 3 lipca 2025 roku i objął dach oraz najwyższe kondygnacje budynku.
  • Z domów musieli uciekać mieszkańcy 211 lokali, a straty oszacowano na 27 mln zł.
  • Prokuratura umorzyła śledztwo, bo nie udało się ustalić, kto zaprószył ogień.
Uciekli z dziećmi bez butów. Przerażająca relacja rodziny po pożarze w Ząbkach

Pożar bloku w Ząbkach

Pożar wybuchł 3 lipca 2025 roku i błyskawicznie objął dach oraz najwyższe kondygnacje ogromnego bloku przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach. Większość mieszkańców z 211 lokali zdołała się ewakuować jeszcze przed przybyciem straży pożarnej. Wielu z nich straciło dorobek życia. Na szczęście nikt nie zginął. Strażacy, którzy przeszukali wszystkie pomieszczenia, nie znaleźli ofiar. Nie ucierpiały także zwierzęta. Trzy osoby, które znajdowały się na zewnątrz obiektu, doznały „bardzo lekkich urazów” i nikt nie trafił do szpitala. Poszkodowanych zostało też trzech ratowników, w tym dwóch funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej. Po wielogodzinnej walce z żywiołem, sytuację udało się opanować. 

Świadkowie wspominali o panice i ogromnym zadymieniu. - Ciężko powiedzieć od czego to się zaczęło. Akurat wróciłam z zakupów, czułam na korytarzu spaleniznę, ale przypisałam to jakiemuś obiadowi. Potem weszłam do mieszkania. Wystawiając wózek córki na korytarz zaczepił mnie sąsiad z naprzeciwka, czy znam numer na straż pożarną, ponieważ dach mu się pali - opowiadała „Super Expressowi” pani Nikolett Siklósi-Dąbrowska.

Władze miasta Ząbki uruchomiły doraźną pomoc finansową. Każda rodzina mogła otrzymać 8 tys. zł jednorazowego wsparcia. Dodatkowo miasto zaoferowało dopłaty do wynajmu w tys. zł miesięcznie - na sierpień i wrzesień. Mieszkańcom zapewniono też tymczasowe zakwaterowanie w hotelach do końca lipca. Wiele osób zdecydowało się wyjechać do bliskich, jeśli tylko miały taką możliwość.

Rok po tragedii śledztwo zostało zamknięte

Skala zniszczeń była ogromna - straty oszacowano na 27 mln zł. Dzień później Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wszczęła w tej sprawie śledztwo. Rok później zakończyła postępowanie. Co ustalono? 

Nie ma sprawcy pożaru bloku w Ząbkach

W tym czasie przesłuchano ponad 350 świadków, zabezpieczono setki zdjęć, nagrań i zapisów monitoringu. Kluczową opinię przygotowali eksperci z Akademii Pożarniczej. Ich ustalenia nie przyniosły jednak odpowiedzi, na którą czekali mieszkańcy. Biegli wskazali, że najbardziej prawdopodobną przyczyną było przypadkowe zaprószenie ognia. Wykluczono celowe podpalenie. I nie wskazano winnych. Prokuratura sprawdziła także działania zarządcy budynku oraz osób odpowiedzialnych za dopuszczenie obiektu do użytkowania. - Nie stwierdzono zaniedbań zarządcy, a wątek dotyczący odbioru budynku został umorzony z powodu przedawnienia - podała prok. Karolina Staros z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Mieszkańcy żyją w zawieszeniu

Przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach znów jest spokojnie. Kłęby dymu, wozy strażackie, to już tylko wspomnienie dramatu. Ale mieszkańcy wciąż nie wiedzą kiedy będą mogli wrócić do swoich mieszkań. - Człowiek całe życie pracował na swoje mieszkanie, a w kilkadziesiąt minut wszystko zniknęło. Najgorsze jest to, że do dziś nie wiadomo, dlaczego - mówiła nam jedna z lokatorek. Jeszcze kilka miesięcy mają potrwać inspekcje, zanim zaczną się prace nad przywracaniem budynku do stanu używalności. A to będzie kosztować. 

- Większość towarzystw ubezpieczeniowych ma klauzulę w umowach, że jeśli sprawca jest wskazany, mamy sprawstwo umyślne bądź zamach terrorystyczny, oni nie wypłacają wówczas odszkodowań. W tym momencie otwiera się furtka dla mieszkańców, żeby się starali o odszkodowania.  Budynek będzie przywrócony do stanu pierwotnego i za te prace zapłaci ubezpieczyciel. Natomiast za wszystkie modernizacje, które będziemy chcieli wykonywać, między innymi ścianki przeciwpożarowe, których nie było, musimy zapłacić jako wspólnota i będzie wiązało się to z kredytem - powiedział w rozmowie z Polskim Radiem RDC członek zarządu Wspólnoty Mieszkaniowej "Kopernik" Daniel Dąbrowski.

Źródło: Super Express, RDC

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki