- Zbiórka podpisów ma ruszyć w połowie lipca i potrwać do połowy września.
- Do zorganizowania referendum potrzeba ok. 132 tys. podpisów mieszkańców Warszawy.
- Samo referendum mogłoby odbyć się na początku grudnia, jeśli uda się przejść całą procedurę.
Harmonogram akcji referendalnej
Plan działań opublikowała Stołeczna Operacja Referendalna, czyli środowisko stojące za inicjatywą odwołania Rafała Trzaskowskiego. Z przedstawionego harmonogramu wynika, że zbiórka podpisów ma rozpocząć się w połowie lipca, a zakończyć w połowie września. Potem organizatorzy przewidują jeszcze czas na weryfikację podpisów i formalności, które mają potrwać około 30 dni. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z ich planem, w połowie października mogłoby zostać ogłoszone referendum, a głosowanie odbyłoby się na początku grudnia.
Tyle podpisów muszą zebrać
Aby w ogóle doprowadzić do referendum, inicjatorzy muszą zebrać podpisy 10 proc. uprawnionych do głosowania warszawiaków. W praktyce oznacza to około 132 tysiące podpisów. Samo referendum będzie ważne tylko wtedy, gdy do urn pójdzie odpowiednio dużo mieszkańców. Próg ważności wynosi trzy piąte liczby wyborców, którzy wzięli udział w ostatnich wyborach samorządowych. W przypadku Warszawy chodzi o około 450 tys. głosujących.
Trzaskowski odpowiada: „Żadnego paraliżu Warszawy nie będzie”
Do zapowiedzi referendum odniósł się już Rafał Trzaskowski. Prezydent Warszawy przekonywał, że nie zamierza angażować się w polityczny spór i będzie dalej realizował miejskie plany.
- Rozumiem, że niektórzy politycy opozycji chcieliby paraliżu Warszawy, ale żadnego paraliżu nie będzie. Zamierzam dalej dokonywać zmian, jeżeli chodzi o ścisłe centrum miasta i zmiany we wszystkich 18 dzielnicach. Przed nami wzmocnienie bezpieczeństwa, plan ogólny i strategia, kwestie dotyczące uchwały krajobrazowej. Na tym się w tej chwili koncentruję, to jest dla mnie najważniejsze - powiedział Trzaskowski. Dopytywany o polityczne konsekwencje ostatnich kryzysów w stołecznym ratuszu, podkreślił też, że bierze odpowiedzialność za decyzje podejmowane w mieście.
- Ja jestem osobą, która w mieście wyznacza najwyższe możliwe standardy. Odpowiadam za to miasto i w mieście podejmuję jasne decyzje - zaznaczył.
W Warszawie było już takie referendum
To nie pierwszy raz, gdy w stolicy pojawia się pomysł odwołania urzędującego prezydenta miasta. W 2013 roku odbyło się referendum dotyczące Hanny Gronkiewicz-Waltz. Inicjatorzy tamtej akcji zarzucali jej m.in. chaos w komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, problemy z wywozem śmieci i opóźnienia w dużych inwestycjach. Referendum ostatecznie okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło wtedy 25,66 proc. uprawnionych, a wymagany próg wynosił 30 proc.
Na razie wszystko jest na etapie przygotowań do zbiórki podpisów. Najbliższe tygodnie pokażą, czy inicjatorzy będą w stanie zebrać wymagane minimum i czy akcja referendalna faktycznie nabierze tempa. Nawet jeśli podpisów wystarczy, kluczowa będzie jeszcze frekwencja w samym głosowaniu.