Rusza akcja referendalna przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu. Chcą zebrać podpisy jeszcze latem

W połowie lipca ma wystartować zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Inicjatorzy akcji zapowiadają, że podpisy będą zbierać przez dwa miesiące, a samo referendum, jeśli uda się spełnić wszystkie wymogi, mogłoby odbyć się już na początku grudnia.

Rafał Trzaskowski na miniaturze obok budynku Szpitala Południowego. O akcji referendalnej przeczytasz na SE.
Autor: BRUNNER, PAWEL DABROWSKI
  • Zbiórka podpisów ma ruszyć w połowie lipca i potrwać do połowy września.
  • Do zorganizowania referendum potrzeba ok. 132 tys. podpisów mieszkańców Warszawy.
  • Samo referendum mogłoby odbyć się na początku grudnia, jeśli uda się przejść całą procedurę.
Mieszkańcy podzieleni ws. Rafałą Trzaskowskiego. Jak warszawiacy zagłosowaliby w referendum w stolicy?

Harmonogram akcji referendalnej

Plan działań opublikowała Stołeczna Operacja Referendalna, czyli środowisko stojące za inicjatywą odwołania Rafała Trzaskowskiego. Z przedstawionego harmonogramu wynika, że zbiórka podpisów ma rozpocząć się w połowie lipca, a zakończyć w połowie września. Potem organizatorzy przewidują jeszcze czas na weryfikację podpisów i formalności, które mają potrwać około 30 dni. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z ich planem, w połowie października mogłoby zostać ogłoszone referendum, a głosowanie odbyłoby się na początku grudnia.

Tyle podpisów muszą zebrać

Aby w ogóle doprowadzić do referendum, inicjatorzy muszą zebrać podpisy 10 proc. uprawnionych do głosowania warszawiaków. W praktyce oznacza to około 132 tysiące podpisów. Samo referendum będzie ważne tylko wtedy, gdy do urn pójdzie odpowiednio dużo mieszkańców. Próg ważności wynosi trzy piąte liczby wyborców, którzy wzięli udział w ostatnich wyborach samorządowych. W przypadku Warszawy chodzi o około 450 tys. głosujących.

Trzaskowski odpowiada: „Żadnego paraliżu Warszawy nie będzie”

Do zapowiedzi referendum odniósł się już Rafał Trzaskowski. Prezydent Warszawy przekonywał, że nie zamierza angażować się w polityczny spór i będzie dalej realizował miejskie plany.

- Rozumiem, że niektórzy politycy opozycji chcieliby paraliżu Warszawy, ale żadnego paraliżu nie będzie. Zamierzam dalej dokonywać zmian, jeżeli chodzi o ścisłe centrum miasta i zmiany we wszystkich 18 dzielnicach. Przed nami wzmocnienie bezpieczeństwa, plan ogólny i strategia, kwestie dotyczące uchwały krajobrazowej. Na tym się w tej chwili koncentruję, to jest dla mnie najważniejsze - powiedział Trzaskowski. Dopytywany o polityczne konsekwencje ostatnich kryzysów w stołecznym ratuszu, podkreślił też, że bierze odpowiedzialność za decyzje podejmowane w mieście.

- Ja jestem osobą, która w mieście wyznacza najwyższe możliwe standardy. Odpowiadam za to miasto i w mieście podejmuję jasne decyzje - zaznaczył.

W Warszawie było już takie referendum

To nie pierwszy raz, gdy w stolicy pojawia się pomysł odwołania urzędującego prezydenta miasta. W 2013 roku odbyło się referendum dotyczące Hanny Gronkiewicz-Waltz. Inicjatorzy tamtej akcji zarzucali jej m.in. chaos w komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, problemy z wywozem śmieci i opóźnienia w dużych inwestycjach. Referendum ostatecznie okazało się nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło wtedy 25,66 proc. uprawnionych, a wymagany próg wynosił 30 proc.

Na razie wszystko jest na etapie przygotowań do zbiórki podpisów. Najbliższe tygodnie pokażą, czy inicjatorzy będą w stanie zebrać wymagane minimum i czy akcja referendalna faktycznie nabierze tempa. Nawet jeśli podpisów wystarczy, kluczowa będzie jeszcze frekwencja w samym głosowaniu.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki