- Powiatowy lekarz weterynarii zamknął schronisko "Happy Dog" w Sobolewie po latach cierpienia zwierząt.
- Protesty mieszkańców i fatalne warunki, takie jak nieocieplone boksy, doprowadziły do interwencji.
- Sprawa schroniska była na tyle poważna, że skomentował ją premier Donald Tusk.
- Dowiedz się więcej o dramacie zwierząt i konsekwencjach dla właściciela schroniska.
Schronisko "Happy Dog" w Sobolewie zamknięte. Donald Tusk komentuje
Po wielu latach gehenny psów powiatowy lekarz weterynarii zamknął schronisko "Happy Dog" w Sobolewie. Można o nim powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że zwierzęta były tam "szczęśliwe". W sobotę, 24 stycznia, jeszcze przed decyzją o zamknięciu placówki, pod jej budynkiem protestowali mieszkańcy. Na miejscu był również reporter "Super Expressu".
- Nieocieplone boksy, ustawione w rzędach przypominających te z obozów zagłady, w żaden sposób nie chronią przed siarczystym mrozem. To zwykły kamień, metalowe pręty i prowizoryczny dach. Wszystko to otoczone płotem z drutu - tak opisał obiekt, który miał służyć za dom dla wielu stworzeń.
Właściciel schroniska "Happy Dog" już wiele lat temu usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami, ale w jego sprawie wciąż nie zapadł prawomocny wyrok; w tym czasie nie udało się również poprawić warunków, w jakich przebywały psy. Sprawa ich męki stała się tak głośna, że do kwestii zamknięcia schroniska odniósł się również premier Donald Tusk.
- Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru. Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie - czytamy na profilu Prezesa Rady Ministrów na platformie X.