Warszawa: Naćpany spadł autobusem z wiaduktu. Skandaliczna decyzja sądu. Chodzi wolny!

2020-09-15 14:05 Damian Ryndak
Wypadek na moście Grota-Roweckiego
Autor: Marek Kudelski/Super Express

Skandaliczna decyzja sądu! Tomasz O., kierowca autobusu, który naćpany wsiadł za kółko i runął z wiaduktu autobusem pełnym ludzi nie będzie siedział. Sąd właśnie zwolnił go z aresztu i zastosował środki zapobiegawcze. Sprawca katastrofy w ruchu lądowym wyszedł na wolność!

Tomasz U., kierowca, który pod wpływem narkotyków spadł autobusem z mostu Grota nie będzie siedział. Tak zdecydował we wtorek sąd okręgowy. Sędzia Piotr Gąciarek zastosował tylko wobec kierowcy środek środek zapobiegawczy. Sprawca wypadku musi stawiać się na policji, ma zakaz kontaktowania się z ofiarami, opuszczania kraju oraz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Prokuratura jest oburzona decyzją sądu. I już zapowiada odwołanie w tej sprawie. - Nie zgadzamy się z decyzją sądu. Na pewno złożymy na nią zażalenie – potwierdza Aleksandra Skrzyniarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Do wypadku doszło w czwartek 25 czerwca kilka minut po godz. 13. Autobus linii 186 (dzierżawionej przez prywatnego przewoźnika, firmę Arriva) jechał przez Bielany w kierunku pętli Szczęśliwice. W pewnym momencie przebił bariery energochłonne i spadł z wiaduktu trasy S8 na Wisłostradę. Jedna osoba - pasażerka autobusu - zginęła na miejscu, a 17 osób zostało przetransportowanych do szpitali.

Początkowo mówiono, że przyczyną wypadku autobusu w Warszawie było zasłabnięcie kierowcy. Potem jednak w kabinie znaleziono amfetaminie. Jak się okazało Tomasz U. wziął ją chwilę przed rozpoczęciem zmiany. Mężczyzna usłyszał m.in. zarzut sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której doszło do zgonu jednej z pasażerek, a także ciężkich obrażeń u czterech innych osób. Prokurator przedstawił także Tomaszowi U. zarzut posiadania substancji psychotropowej.

Przyznał się do tego, że zażył amfetaminę zanim rozpoczął zmianę, zanim wsiadł do autobusu" – informowała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Tomaszowi U. grozi do 15 lat więzienia. Nie jest już też pracownikiem firmy Arriwa.

CZYTAJ Kierowcy miejcie się na baczności! Policjanci ruszają do akcji!