Tragiczny kulig w Grzebowilku
Do dramatu doszło w sobotę 10 stycznia, po godzinie 23, w Grzebowilku w powiecie mińskim. Grupa młodych ludzi postanowiła zorganizować kulig na leśnej drodze. Do osobowego nissana podczepiono dwa worki wypełnione słomą, na których jechało pięć osób. Zabawa w jednej chwili zamieniła się w koszmar.
− W trakcie kuligu na zakręcie 25-latek, jadący na ostatnim worku, spadł i uderzył w drzewo − powiedział „Super Expressowi” Rafał Markiewicz z Komendy Stołecznej Policji.
Nieudana reanimacja 25-latka
Młody mężczyzna doznał bardzo poważnych obrażeń. Jego koledzy natychmiast ruszyli z pomocą i rozpoczęli reanimację. Chwilę później na miejscu pojawiło się pogotowie ratunkowe.
− Niestety, pomimo reanimacji prowadzonej najpierw przez uczestników zdarzenia, a później przez załogę pogotowia, nie udało się uratować życia mężczyzny − przekazał „Super Expressowi” Rafał Markiewicz.
Walka ratowników o życie
Do akcji zadysponowana została także Ochotnicza Straż Pożarna w Grzebowilku. Strażacy opisali dramatyczne chwile w mediach społecznościowych.
− Wyjazd alarmowy do wypadku drogowego z osobą poszkodowaną 10 stycznia o godzinie 23:33. W trakcie kuligu jeden z uczestników wypadł i uderzył w drzewo, nieprzytomny, niewydolny krążeniowo − zagrożenie życia − napisali druhowie.
Ratownicy walczyli o życie 25-latka, wykonując resuscytację krążeniowo-oddechową i używając defibrylatora. − Pomimo szybko podjętej przez ratowników akcji ratunkowej − restytucji krążeniowo-oddechowej (RKO) wraz z wykorzystaniem AID, poszkodowany młody mężczyzna zmarł − poinformowała OSP w Grzebowilku, składając rodzinie zmarłego kondolencje.
Śledztwo w sprawie tragicznego kuligu
Na miejscu tragedii pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora. Funkcjonariusze sprawdzili kierowcę nissana − był trzeźwy. Prokurator zdecydował o przewiezieniu ciała do Zakładu Medycyny Sądowej w celu przeprowadzenia sekcji zwłok. Kierowca nissana został zatrzymany.